Powiadają, że człowiek jest kowalem swojego losu. Ale dość często los jest kowalem, a człowiek kowadłem.
poniedziałek, 16 lutego 2015
prawie bliźniaczka...
...poszewka. Nie jest identyczna, więc ostatecznie siostra.
O dziwo, uszyta bez konkretnego celu. Dochodzę do wniosku, że się nie zmarnuje, bo czasami dobrze mieć jakiś prezent na zapas. Tył zrobiłam z niebieskiej, miękkiej flaneli, stębnowanie wzdłuż szwów, a pod spodem brzegi każdego paska obszyte zygzakiem by się nie snuły. Zostały mi jeszcze przednie kieszenie z tych spodni. Na razie poczekają. Jestem zadowolona z efektu, choć idealne dzieło to z pewnością nie jest.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Jak dla mnie idealne dzieło, ,mistrzowskie wykonanie, równiutkie szwy, wszystko elegancko dopracowane w każdym najmniejszym centymetrze:)
OdpowiedzUsuńŚwietne poszewki - super wyglądają.
OdpowiedzUsuńSuper, pasowałyby do mlodzieżowego pokoju:-)
OdpowiedzUsuńTa kieszeń to wisienka na torcie:)
OdpowiedzUsuńFajnie wygląda taka dżinsowa poszewka, podoba mi się pomysł z kieszonką.
OdpowiedzUsuńMiłego dnia Kasiu!
Kasiu świetnie wyszły! Bardzo mnie się podobają :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Bardzo fajne, młodzieżowe poszewki :)
OdpowiedzUsuń