czyli racuchy z kwiatami bzu czarnego
kwiaty moczymy w gęstym cieście : mleko, mąką odrobina drożdży i cukru i na patelnie i mniamm aromat jedyny w swoim rodzaju
Robię je raz do roku, taki smaczek...
Powiadają, że człowiek jest kowalem swojego losu. Ale dość często los jest kowalem, a człowiek kowadłem.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą coś dla brzuszka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą coś dla brzuszka. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 5 lipca 2015
środa, 20 marca 2013
chleb z pokrzywą
Zobaczyłam w małej piekarni "chleb z pokrzywą". Postanowiłam więc upiec taki .
Dodałam kminek, czarnuszkę i słonecznik.Mąka pszenna razowa i żytnia 720. Suszu z pokrzywy na "oko". Powiem tak, wyszedł rewelacyjny, pachnący. Z biedą załapały się te dwie kromeczki na zdjęcie. Dziś piekę kolejny. Zastanawiam się tylko jakie inne zioła też by można było dodać?
środa, 28 listopada 2012
Smaki z dzieciństwa
Zachciało mi się wodzianki/wodzionki/kminkówki z zasmażką i grzankami zamiast z kawałkami czerstwego chleba. Ale przygotowanie jej wzbudziło wspomnienia...
babci , która szykowała mi kiedyś tę zupę ...
jej kuchni, która już nie istnieje ...
garnuszka, w którym ją zwykle przygotowywała ...
taty, który mi czytał książkę "Kichuś" J.Porazińskiej, gdzie też jest mowa o tej potrawie ale w wersji zdecydowanie uboższej ...
I tak poszukałam sobie w biblioteczce egzemplarz tej książki, wydanej w 1956 roku, sfatygowanej i przeczytałam po latach.
I tak z jedzonka doszłam do literatury. Zresztą szkoda, że nie ma ekranizacji tej historyjki dla
" starszych dzieci " ( cytat ze stopki)
/ w tle haft maszynowy na ściereczce/
babci , która szykowała mi kiedyś tę zupę ...
jej kuchni, która już nie istnieje ...
garnuszka, w którym ją zwykle przygotowywała ...
taty, który mi czytał książkę "Kichuś" J.Porazińskiej, gdzie też jest mowa o tej potrawie ale w wersji zdecydowanie uboższej ...
I tak poszukałam sobie w biblioteczce egzemplarz tej książki, wydanej w 1956 roku, sfatygowanej i przeczytałam po latach.
I tak z jedzonka doszłam do literatury. Zresztą szkoda, że nie ma ekranizacji tej historyjki dla
" starszych dzieci " ( cytat ze stopki)
/ w tle haft maszynowy na ściereczce/
Etykiety:
coś dla brzuszka,
haft maszynowy,
jesienne klimaty,
takie bajania
poniedziałek, 5 listopada 2012
" bułeczki dobre do komputera "
Czy czasami macie ochotę na " coś ",tylko nie wiecie co jest tym "cosiem" ? Przeczuwając ,że coś takiego nadchodzi, spytałam córkę :
- Upieczemy bułeczki?
- eee
- Cynamonowe?
- yyy
- Z jabłkami?
- A z plaskatowanymi? (Objaśniam, chodzi o powidło jabłkowe. )
- Tak
- O , tak, tak, będą dobre do komputera.
No z takim określeniem to się jeszcze nie spotkałam.
Do maszyny wsypałam składniki. Wzbogaciłam kwaśnym mlekiem. Wyrobione ciasto dzieliłyśmy na bułeczki. Do środka powidło jabłkowe z cynamonem i włoskie orzechy. To nic , że nie były idealnie równe. Wspólne robienie- bezcenne! Wyszły puszyste, z chrupiącą kruszonką, pachnące i ... już ich nie ma.
niedziela, 2 września 2012
Co potrzebne jest dziecku, które po raz pierwszy w życiu idzie do szkoły?
Tornister, eee tam...
książki, iliiii....
piórnik, zeszyty, nie nie nie...
Otóż takiemu dziecku potrzebna jest tzw "tyta" !!!
Cóż to takiego? Jest to rożek z grubego papieru, różnej wielkości wypełniony słodyczami. Z taką oto tytą idzie pierwszak do szkoły.
Jako, że moja siostrzenica jest właśnie takim pierwszakiem to dostała od ciotki coś na osłodzenie nowego, życiowego etapu.
Zwyczaj ten pochodzi ze Śląska. Uważam jednak, że takie zapożyczenie jest całkiem dobre. W końcu jest własne, nie zagraniczne. Choć może trochę przypomina piniatę, ale tak trochę.
niedziela, 29 lipca 2012
na upalny lipcowy dzień najlepszy jest ...
... jabłkowy kompot. Koloru dostarczyła garść czarnych porzeczek, a aromat wzbogacił cynamon. Eksperyment z cynamonem do porzeczek okazał się całkowicie udany.
Jak tak patrzę na zdjęcie to widzę na nim trochę historii: haft maszynowy na ściereczce wykonany przeze mnie na maszynie singierce jakieś 20 lat temu, wzór przed wojennej gazety z 1938 roku z archiwów mojego taty, a spodek po prababci. Jeszcze go nie stłukłam....
Muszę powiedzieć też, że mam dobrego Anioła Stróża. A dlaczego ? Otóż złamał się jeden z dwóch głównych konarów starej jabłoni pod ciężarem zbyt dużej ilości jabłek. Co ma jedno z drugim wspólnego? Otóż kilka godzin wcześniej dokładnie w tym miejscu gdzie upadł konar wyrywałam chwasty.
Etykiety:
coś co sama tworzę,
coś dla brzuszka,
haft maszynowy,
klimaty lata,
zapachy
piątek, 1 czerwca 2012
wymianka słonecznikowa u Moteczka
Oto co otrzymałam! Chyba nie trzeba przedstawiać autorki, ręka Janeczki jest jedyna w swoim rodzaju !
Już dawno podziwiałam jej anioły , a teraz mam. Przyznam się ,że zaniemówiłam z wrażenia gdy otwarłam paczkę. Niteczkę już sprawdziłam, kilka wpisów wcześniej już opublikowałam zdjęcie drobiazgu, który z niej wykonałam. Oj nie mogłam się powstrzymać. Po raz pierwszy pracowałam z tego typu kordonkiem.
Czekolada, mnim, gorzka- taką lubię, arbatki dla mnie nowe więc chętnie wypiłam.
Jeszcze raz Janeczko Ci dziękuję.
A oto co ja przygotowałam dla Emmy (nie ma blogu)
Przesyłka zawierała:
- frywolitkowe kolczyki
- karnecik z frywolitkową zawieszką
- kwiatek/broszkę do przyszycia np do letniej torebki
- komplecik :
ocieplacz na dzbanek na arbatkę ( do zdjęcia pozował mój, choć go nie widać...)
kwadratowa podkładka pod niego
para podkładek pod kubeczki
Do kompletu woreczek z aromatyczną lawendą.
Na zdjęciu nie ma:
-listu
- czekolady
- arbatek oraz kawusi, co też w przesyłce było.
Nie ukrywam,że wymianka była trudna, bo po pierwsze wiedziałam tylko,że Emma szydełkuje i nie miałam pojęcia co lubi, a po drugie do tego tematu miałam za dużo pomysłów. Prace ewoluowały .
Nie wiem też czy przesyłka dotarła. Teoretycznie powinna.
Pragnę też podziękować Moteczkowi za pomysł, organizacje i "trzymanie dłoni na pulsie" !!!
Marysiu, brać udział w Twoich wymiankach to czysta przyjemność ! Dziękuję.
Już dawno podziwiałam jej anioły , a teraz mam. Przyznam się ,że zaniemówiłam z wrażenia gdy otwarłam paczkę. Niteczkę już sprawdziłam, kilka wpisów wcześniej już opublikowałam zdjęcie drobiazgu, który z niej wykonałam. Oj nie mogłam się powstrzymać. Po raz pierwszy pracowałam z tego typu kordonkiem.
Czekolada, mnim, gorzka- taką lubię, arbatki dla mnie nowe więc chętnie wypiłam.
Jeszcze raz Janeczko Ci dziękuję.
A oto co ja przygotowałam dla Emmy (nie ma blogu)
Przesyłka zawierała:
- frywolitkowe kolczyki
- karnecik z frywolitkową zawieszką
- kwiatek/broszkę do przyszycia np do letniej torebki
- komplecik :
ocieplacz na dzbanek na arbatkę ( do zdjęcia pozował mój, choć go nie widać...)
kwadratowa podkładka pod niego
para podkładek pod kubeczki
Wszystko na ocieplinie. Wierzch len, ekri, podszewka w krateczkę. Całość łączą frywolitkowe i haftowane elementy motyli i kwiatów.
Do kompletu woreczek z aromatyczną lawendą.
Na zdjęciu nie ma:
-listu
- czekolady
- arbatek oraz kawusi, co też w przesyłce było.
Nie ukrywam,że wymianka była trudna, bo po pierwsze wiedziałam tylko,że Emma szydełkuje i nie miałam pojęcia co lubi, a po drugie do tego tematu miałam za dużo pomysłów. Prace ewoluowały .
Nie wiem też czy przesyłka dotarła. Teoretycznie powinna.
Pragnę też podziękować Moteczkowi za pomysł, organizacje i "trzymanie dłoni na pulsie" !!!
Marysiu, brać udział w Twoich wymiankach to czysta przyjemność ! Dziękuję.
Etykiety:
anioły,
coś co sama tworzę,
coś dla brzuszka,
frywolitka,
szycie,
wymianka,
zapachy
niedziela, 19 lutego 2012
chlebek na zakwasie
Tak wygląda w środku, nie jest wysoki, ale nie o to w tym ostatecznie chodzi.
Moje wnioski z pieczenia , od kiedy posiadam zakwas od Penelopy to :
- w im wyższej temperaturze chlebek rośnie tym w smaku jest kwaśniejszy, nie znaczy to, że jest nie do zjedzenia
- w niższej jeśli rośnie jest w smaku mniej kwaśny
Myślę, że tą temperaturą graniczną jest ok. 20 stopni.
Siemię lniane namaczam przez choć 5 czy 10 minut. Im dłużej tym lepiej. Wczoraj była to dosłownie chwila. Szybko zarobiłam ciasto, bo zaplanowaliśmy sobie wyjazd na narty. Po powrocie chlebek trafił do piekarnika i właśnie tak wygląda.
Zwykle chleb zarabiam w sobotnie południe, a piekę wieczorem. Dzięki temu, gdy kładę się spać towarzyszy mi cudowny zapach upieczonego chleba.
Powiem tak, taki chleb jest pyszny .
sobota, 12 listopada 2011
chleb na zakwsie
od Penelopy, wczoraj ,późnym wieczorem z piekarnika wyjęty, a dziś na śniadanie smakowany.
W trakcie pieczenia pachniał pięknie. Skórka wypieczona, w środku wilgotny /może za bardzo.../
Muszę się jeszcze dużo w tej kwestii nauczyć.
A tak przy okazji, jak mamie mówiłam o pieczeniu chleba to wspomniała o tym, jak jej , nie żyjąca już ciotka , gdy mama dzieckiem była piekła raz w tygodniu chleby na cały tydzień. Musiała być to poważna operacja.
Dziękuję za pozostawione komentarze i nowych obserwatorów witam. Szkoda, że nie wszystkich mogę odwiedzić, bo ich adresów nie znam.
czwartek, 7 lipca 2011
drożdżowe bułeczki z .... czereśniami czyli udany eksperyment
Otrzymałam czereśnie, przyjęły więc formę kompotu, ciasta no i jeszcze mi nieco zostało. Wpadłam więc na pomysł aby upiec bułeczki. Moja babcia bułki drożdżowe piekła ale nie pamiętam aby za nadzienie służyły właśnie czereśnie. Była więc to dla mnie premiera w tym temacie. Przepis na ciasto z niczego, czyli z głowy. Samo ciasto wyrobione przez maszynę do pieczenia chleba, zdecydowane ułatwienie. Bułka prezentowana na zdjęciu ,w promieniach zachodzącego słońca to ostatnia jaka się ostała. Miała być posypana cukrem trzcinowym ale przypomniałam sobie o nim jak bułki siedziały już w piecu.
Ale i tak smakowały. Następnym razem sie poprawię.
poniedziałek, 6 czerwca 2011
sezonowe danie,
a mianowicie racuszki z kwiatów bzu czarnego. Tu prezentowane bez kołderki z cukru pudru.
Ciasto wykonujemy z mąki ,mleka, jajka, soli, odrobiny gazowanej wody. Smak jedyny w swoim rodzaju.
Haft na ścierce to haft maszynowy. Wzór pochodzi z przedwojennej Przyjaciółki.
sobota, 20 marca 2010
Chleba naszego powszedniego....
W poszukiwaniu piękna w powszednich sprawach, w poszukiwaniu koloru upiekłam chleb... czerwony.
Przepis na niego podpatrzyłam u Moniki .Jedyną zmianą był olej, ja dałam ryżowy, gdyż akurat taki posiadałam. Pieczony był w maszynie. Udał się nadzwyczajnie.
Usiłuję też upiec w maszynie do pieczenia chleba chleb na żytnim zakwasie. Zakwas udało mi się wychodować.(pierwszy raz, nie wiedziałam nawet jak powinien wyglądać, ale mam go).Chleb jednak nie wychodzi. To znaczy jakby ktoś potrzebował rakietkę do ping-ponga to służę uprzemie. Chyba jakiś błąd technologiczny robię.
A przy okazji ściereczka, na której leży chlebek ozdobiona jest też techniką haftu maszynowego.
poniedziałek, 19 października 2009
racuchy zwane też jabłkami w cieście
To już chyba ostatnie racuchy w tym roku. Jak będzie w przyszłości , nie wiem. Drzewo z którego brałam jabłka jest bardzo stare. W dodatku atak zimy tej jesieni złamał jabłonce dwa duże konary. Oj, szkoda. A nie każde jabłka się do tej potrawy nadają . Muszą być kwaśne. Do tego mleko, jajko, sól i mąka. Posypane cukrem i cynamonem, pachnące to uczta dla podniebienia.
Jak niewiele człowiekowi do szczęścia potrzeba.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















