rzeka, kiedyś nią była...
tory, kiedyś były...
szadź, też już była....
Powiadają, że człowiek jest kowalem swojego losu. Ale dość często los jest kowalem, a człowiek kowadłem.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima. Pokaż wszystkie posty
piątek, 10 lutego 2017
sobota, 28 grudnia 2013
Krakowskie klimaty między Świętami Bożego Narodzenia, a
Nowym Rokiem....
....wieczorową porą
detal na Wawelu...
z za węgła Sukiennic....
warte odwiedzenia i półtorej godziny to za mało aby wszystko dokładnie oglądnąć...
i piękny grudzień bez śniegu...
środa, 4 grudnia 2013
świąteczne, szydełkowe dzwoneczki
Niemoc pisarska mnie dopadła ale dzwonki i gwiazdki "się robią"
Ten dzwonek z szydełkomani
Te podglądnięte w gazecie robótkowej na dworcu. Jeden prawie tak jak schemat mówił, drugi szczuplejszy.
Ten to odchudzona śnieżynka, robiona tylko łańcuszkiem.Wersja własna.
W tym roku wpadłam w czerwienie, ciekawe dlaczego...
Miałam dziś duże problemy ze wstawieniem zdjęć, mój pech czy coś się dzieje?
*********
Dziękuję za odwiedziny i za balsam na me serce w postaci ciepłych słów!!!
Etykiety:
coś co sama tworzę,
dzwonki,
ozdoby,
szydełkiem,
świąteczne klimaty,
zima
poniedziałek, 17 grudnia 2012
niespodziewane odwiedziny..
Wyglądam sobie przez okno w niedzielne południe i oto kogo widzę...
Zjadły bluszcz i ogryzły jabłonkę. Za to seler im nie smakował. Po obiedzie zaległy i przez nikogo nie niepokojone (sąsiad już nie ma psa) odpoczywały.
Natomiast takie ptaszysko, uprawiając biegi przemknęło tak szybko, że tylko jedną fotkę udało m się zrobić. Chyba towarzystwa się bało.
Zjadły bluszcz i ogryzły jabłonkę. Za to seler im nie smakował. Po obiedzie zaległy i przez nikogo nie niepokojone (sąsiad już nie ma psa) odpoczywały.
Natomiast takie ptaszysko, uprawiając biegi przemknęło tak szybko, że tylko jedną fotkę udało m się zrobić. Chyba towarzystwa się bało.
niedziela, 12 lutego 2012
"chułaaa"....
że sobie tak pozwolę zacytować "Czerwonobrodego z Asterixa". 7 etap zakończony. Nie było łatwo. Do tego kończą mi się nici. Mam nadzieję, że na kolejny rządek wystarczy.
Udało mi się go skończyć dzięki temu,że kilka godzin spędziłam w samochodzie jadąc na narty.
Takie oto widoki na szczycie można było zobaczyć. Szkoda tylko, że nie można się było nimi napawać bo wiatr pokazywał kto tu rządzi! To mleko pośrodku okrywa dolinę, w którą , razem z rodzinką zjechaliśmy.
Udało mi się go skończyć dzięki temu,że kilka godzin spędziłam w samochodzie jadąc na narty.
Takie oto widoki na szczycie można było zobaczyć. Szkoda tylko, że nie można się było nimi napawać bo wiatr pokazywał kto tu rządzi! To mleko pośrodku okrywa dolinę, w którą , razem z rodzinką zjechaliśmy.
Etykiety:
coś co sama tworzę,
frywolitka,
serwetka frywolitkowa,
takie bajania,
zima
niedziela, 12 grudnia 2010
zima,
śnieżna, bajkowa, cudowna
ukazująca inne piękno starych drzew
mgła i osadzająca się szadź
zaś brzozowy zagajnik wygląda jak nierealne zjawisko (gdyby ktoś pytał brzozy w głębi zdjęcia na widnokręgu)
Tylko, tylko, że to wszystko trzeba odśnieżyć jeśli chce się wyjechać i to nie raz dziennie !
Mimo,że nadgarstki odmawiają współpracy, a sąsiedzi mają w głębokim poważaniu odgarnianie śniegu przed swoimi posesjami.
niedziela, 10 stycznia 2010
uroki zimy
Wczoraj z aparatem na mały spacer wyszłam. Oto co potrafi woda: deszcz i śnieg oraz temperatura w okolicy zera.
Wyżej owoc głogu.
Tu gałązka dzikiej gruszy.
A tu zimowa koronka.
Po oglądnięciu tych cudów przyszedł czas na prozę życia. Czułam się jak lodołamacz, no może nie arktyczny, ale trzeba było przygotować drogę tak aby samochód mógł wyjechać. Uroki mieszkania na samym końcu uliczki...
Wczoraj gołoledź, a dziś sypie, sypie, sypie......
Subskrybuj:
Posty (Atom)























