wtorek, 10 maja 2016

remont

Słów kilka.
 Miało być tylko malowanie ścian i sufitu w kuchni, ale....
- może dołożymy gniazdka, bo w kuchni zawsze ich mało
- może zrobimy dodatkowe oświetlenie, które było kiedyś w planach
- może zmienimy układ mebli
- może wstawimy w końcu drzwi ( ostatnie, które nie zostały zmienione)
- może......
i tak kolejne pomysły, kolejne zmiany, kolejne problemy, które trzeba rozwiązać....
i odkrycia, że ściany nie mają pionu (bo to, że są krzywe było oczywiste), że podłoga nie jest pozioma, że ściana z jednej strony jest o kilka cm niższa niż z drugiego końca....
walczymy......

PS
Nie pojawiają się moje komentarze w waszych blogach. Gdy jestem zalogowana i wchodzę na dowolny blog to w komentarzu jestem jako " Konto Google", a nie " KonKata" i mój komentarz się nie ujawnia.

niedziela, 24 kwietnia 2016

kropek ciąg dalszy czyli...


wiosenne torby zakupowe, zszywane ściegiem bieliźnianym lub też francuskim dzięki czemu wyglądają w środku estetycznie. Materiał kroiłam wyciągając nić z osnowy aby były idealnie równe.
Jedna stała się prezentem, a druga..... sobie jest.
Pozdrawiam wszystkich zaglądaczy !!!

niedziela, 17 kwietnia 2016

kropki...


nie tylko dla biedronek, ale i na fartuszki
Dołem falbanka,a u góry lamówka z białego atłasu. Uszyty na prezent. Mam nadzieję,że trafiony.

Klombik na wiosnę z bratkami i prymulkami, a reszta budzi się do życia.

wtorek, 29 marca 2016

Święta i po świętach - Wielkanoc 2016 kartki

fronty....
zadki....
Wszystko jest recyklingiem, za wyjątkiem kleju. Pomysł na bazy od Ewy zaczerpnięty.
Wiem, że nie są to wysokie loty ale.... moje...

piątek, 18 marca 2016

proza życia, bez artyzmu...

 ot, poszewki, bez fajerwerków, zwyczajne....
Ot zalegał sobie kupon tkaniny w pastelowych barwach, leżał i leżał i......się doczekał zlitowania. Został przeszyty na 5 poszewek na podłużne poduszki i na 9 poszewek na jaśki. Część już rozdałam mamie, teściowej i ciotce. Reszta zastąpi to co się wydarło.


 Pragnę jeszcze raz podziękować niezawodnej Janeczce za własnoręcznie zrobioną kartkę i ciepłe życzenia, za pamięć. Dziękuję Ci !!!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiane ciepłe słowa!!!

wtorek, 8 marca 2016

klombik , wspomnienie jesieni 2015


początek  taki...
kamionkowa rura..


niedziela, 28 lutego 2016

miałam wielki problem jak je spakować, wersji było kilka, ostatecznie stanęło na kartonie, zielonej bibułce, celofanie, rafi i kukurydzy...
musi wystarczyć...

Ale, ale plany planami,a życie życiem.
Przytrafił mi się wypadek narciarski. Szybki młodzian wyhamował na mnie. Efekt : rozcięta noga, potłuczone kolano i bark i łokieć. Życie uratował mi kask, bo fruwająca narta trafiła mnie w głowę na tyle solidnie, że miałam tylko mdłości. Ale jest i plus- był ratownik GOPR, który udzielił mi pomocy (wiem komu 1% podatku dam), a badanie tomografem miałam po zaledwie 2 godzinach czekania.
Jednak zmartwienia w oczach bliskich nie chciałabym już widzieć.
Pozostaje mi apelować to tej małej grupy, która w kaskach nie jeździ- kupcie bo warto !!!

sobota, 20 lutego 2016

pakowanie , propozycja

bibuła, rafia, kukurydza i już....

piątek, 12 lutego 2016

recyklingowa poszewka...

.... była kiedyś spódnicą, którą złośliwe krasnoludki z szafy zwęziły.... pewnie je znacie...
Trzeba było kroić tak jak materia pozwalała. Miała już naszyte cekiny, więc jak ulał pasuje dla mojej siostrzenicy, gdyż ta uwielbia wszelkie błyskotki.
Z zaległości..... to dziękuję za świąteczne kart Janeczce z Janeczkowa i Gosi  z Żyrafowa.
Lepiej późno niż wcale.
Mam nadzieję się poprawić z kolejnymi wpisami


niedziela, 3 stycznia 2016

nudno, bo znowu frywolitkowe gwiazdki


podobne, ale każda inna...
czyli moje zaległości prezentuję
dziękuję za odwiedziny i komentarze!!!

sobota, 26 grudnia 2015

Boże Narodzenie 2015


Spóźnione serdeczne życzenia, by maleńki Jezus narodził się w Naszych sercach !!!
Bardzo dziękuję za przesłane życzenia, a Janeczce za własnoręcznie zrobioną kartkę !!!
Jesteście kochane !!!

Zrobione w tym roku kartki.

środa, 16 grudnia 2015

12 wersji prostej frywolitki


każda inna i żadnej nie mam....
Pytałam ślubnego, która wersja mu się bardziej podoba, czy z puchatymi brzegami czy nie. Stwierdził, że ta druga.


U góry jest ta gwiazdka, na którą tak ostatnio psioczyłam, po usztywnianiu. Starałam się ukryć to co mi się nie bardzo widziało. Nie powiem, jest trochę lepiej. Choć nadal jej nie lubię ale o ironio spodobała się  pewnej osobie (plastyczce), która stwierdziła, że ma duże walory plastyczne. Cokolwiek to ma oznaczać.

sobota, 5 grudnia 2015

powrót do aniołów z masy solnej ale...


po raz pierwszy z cynamonem Zainspirowała mnie Wioleta , która robiła świeczniki z takiej własne masy. No i ja też miałam w planie te świeczniki ale wyszło jak widać.
Miałam wątpliwości ale faktycznie pachną. Martwi mnie tylko fakt, że jeśli nie zabezpieczę je lakierem to wilgoć da im radę. Czyli albo zapach albo trwałość. Cyba,że jest jakieś inne rozwiązanie.
Robiąc zdjęcie zobaczyłam, że 1 anioł nie ma dziurek do zawieszki. Wymyśliłąm, że tylko spakowanie w pudełko może go uratować.

Dziękuję za rady dotyczące poprzedniego wpisu!


No i nie ma jak kocie życie...

piątek, 27 listopada 2015

do bani, do luftu, do niczego.....


tak mruczałam pod nosem robiąc gwiazdkę, która jest na dole zdjęcia
Wymyśliłam ją sobie i nie jestem z niej zadowolona, może uda się ją lepiej ułożyć przy usztywnieniu ale i tak nie jestem z siebie dumna. Cóż nie zawsze prace są udane.
 Niemniej jednak zapachniało świętami, w końcu się zmobilizowałam do dziergania !

niedziela, 15 listopada 2015

śnieg z poprzedniego wpisu

kilka przykładów
Muszę nadmienić, że robiły się dłuuugo, zdecydowanie za długo...więcej niż miesiąc...


z nici 5- grube


Dziękuję za odwiedziny i za komentarze, nie spodziewałam się, że tak obszernie będą Wasze wypowiedzi !!!

niedziela, 8 listopada 2015

śniegiem sypnęło....




właśnie stwierdziłam, że ponad miesiąc mnie tu nie było, buuu.....
Tak wiele się działo, zniknęło kilku obserwatorów, ale nie dziwię się im.
Zamknęłam w końcu kolekcję gwiazdek, razem 64 sztuki. Połowa szydełkowych, połowa frywolitkowych. Po cztery w każdym z 16 fasonów. Niemniej jednak nie są identyczne . Właściwie to każda jest nieco inna. Dla uzmysłowienia wielkości dodałam poduchę.
A teraz zmykam nadrabiać blogowe zaległości!!!


środa, 7 października 2015

pakowanie flaszki dla faceta


w tym przypadku butelka miała przekrój trójkątny


krawatka pod kolor papieru
Pomysł nie jest mój. Tutaj link.

środa, 30 września 2015

wygrałam!!!

u Gosi w Żyrafowie !!!
Dziękuję z opóźnieniem, za co bardzo przepraszam. Małym usprawiedliwieniem niech będzie fakt, że spotkałam się z 3 małymi osami, które zostawiły mi pamiątki na głowie, a pamiątki były zdecydowanie bolesne i puchnące.... Nigdy więcej takich znajomości....
Wracając do tematu, otrzymałam pękatą, wielką kopertę, a w niej : duży obrus (po przymiarce okazuje się być idealny na mój stół !!!, jakby Gosia mierzyła), lniane serwetki, modułowy bieżnik, kwadratowy obrusik, płytę z xxx schematami w ilości przyprawiającej o zawrót głowy, piękne muliny, guziki, koraliki i przydasie wszelkiej maści, klej, cudną słomiana zawieszkę (przypomina mi tatę.....) filcowe, delikatne motylki, słodką klamerkę. Uff, ale to nie koniec, po raz pierwszy mogłam zobaczyć no i być posiadaczką maszynki, która pozwala nawijać nici na bobinki- coś fantastycznego, łącznie z zapasem bobinek oraz szpatułek, na które nakłada się mulinę. Świetny patent, bo nici się nie plączą. Do tego moje ulubione czerwone arbatki i arbatka rooibosa, którą lubię ale o nieznanym mi smaku pomarańczy, do tego słodkości na ząb.
Mam nadzieję,że o niczym nie zapomniałam, bo jest tego naprawdę duuużo. Gosiu, sprawiłaś mi tak wiele radości, radochy, że trudno mi to w słowach ująć. Cieszę się baaardzo i dziękuję z całego serducha raz jeszcze!!!!

niedziela, 20 września 2015

storczyk


Taki mi się udał. Zakwitł bardziej obficie w tym roku niż jak go otrzymałam. Butelka robi za podporę, bo kwiatostan przeważał całość.Jeden główny pęd wypuścił 5 bocznych pędów.

Bardzo dziękuję za życzenia pod poprzednim wpisem! Było mi bardzo miło !!!!

sobota, 12 września 2015

wspomnieniowo

W tym tygodniu minęła 20 rocznica naszej /męża i mojej/ przysięgi. Oboje wpadliśmy na ten sam pomysł na to jak uczcić to wydarzenie, ale to ślubny zajął się organizacją. Otóż wybraliśmy się do Krakowa, do teatru STU. To było świetne przedstawienie. Podziwianie gry aktorskiej z tak bliskiej odległości to wielka przyjemność. Po spektaklu spacer na rynek. Jest już ciemno, wieczór jest ciepły, za plecami mamy Kościół Mariacki, po prawej, zza uchylonych drzwi restauracji w Sukiennicach słychać akordy fortepianu, z lewej niesie się stukot końskich kopyt o bruk rynku, obok najważniejsza osoba.....
...... cóż trzeba więcej ?????????
dziękuję.....

PS
Na widowni teatru zasiadł widz w kreszowej-ortalionowej ( nie wiem jak ta tkanina się nazywa ) kurtce , mimo, że teatr posiada szatnię. Nowa moda? Usłyszałam opinię, że jak w teatrze grają komedię to nie trzeba się elegancko ubrać.
Nie tak mnie uczono...

PS 2
wena gdzieś się zagubiła......