Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tutki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tutki. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 maja 2014

czyszczenie srebra, czyli....


jak coś zrobić, a się nie narobić....i to z efektem....
sposób może znany ale zapodam

składniki:
- srebro, które utraciło srebrny kolor, u mnie spinka do krawata
- naczynie, w którym rzeczony przedmiot się mieści, u mnie miseczka
- folia aluminiowa, czy jak to moja babcia mówiła alaminiowa, składamy kilka razy, bo dziury wylecą
- sól
- ciepła woda, tyle aby przedmiot przykryła

wykonanie:
folia do miseczki, kopiata łyżka soli, srebrny przedmiot na foli (ważne!) i zalewamy ciepłą wodą
nie nachylamy się za bardzo, bo lekko czuć i ... czekamy kilka minut przyglądając się jak zaśniedzenie znika

Zachodzi  reakcja chemiczna, jaka..... czy to ważne?
Ważny jest efekt, czyli przedmiot oczyszczony "sam" w jakiś 95% i to w kilka minut. Resztę doczyszczamy innymi specyfikami.

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Wesołych Świąt !!!

"Lulajże Jezuniu, lulaj, że lulaj...."

Niechaj Dzieciątko Błogosławi Wam w każdym dniu  !!!!
Wyjątkowych, rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia.
                                                 życzy KonKata

                                                       **********************
Moja wersja Szopki. Jest Dzieciątko, jest i Gwiazda Betlejemska i dzwonki co nam radość głoszą!
                                                      **********************

 Z kronikarskiego obowiązku.
Śnieżynki ze Szkoły szydełkowania. Ta jest na razie jedna.

Tych coś ok 14 powstało.

Ta jako obramowanie dla Dzieciątka.
Bardzo dziękuję Perfidnemu Obibokowi za wspaniałą mobilizację do pracy!!!
Dziękuję też jeszcze raz Janeczce za świąteczną kartkę.

poniedziałek, 9 września 2013

ekologiczny pochłaniacz zapachów lub nawaniacz powietrza


temat znany ale przedstawiam moją wersję:
- naczynie, tu szklanka z grubego szkła, chyba z 40 lat ma (odkryta w prababcinej piwnicy)
- soda oczyszczona
 i tu już mamy pochłaniacz zapachów jest np do lodówki
 Jeśli ma nawaniać powietrze to :
- trochę lawendowego suszu
- 3 krople lawendowego olejku
i już

zalety:
- tani
- ekologiczny
- jak nam się znudzi zapach to go sobie zmieniamy
- jak się znudzi opakowanie to sobie zmieniamy
- zapach nie jest intensywny, mocy

wady:
- zapach nie jest zbyt intensywny, mocny
- trzeba tak ustawić aby nie spadło na podłogę i było poza zasięgiem niepowołanych osób
Myślę, że jest to dobra alternatywa dla gotowych "psikaczy" ze sklepu. Zapach dobieramy jaki nam pasuje.

środa, 7 sierpnia 2013

porwać sie jak szczerbaty na suchary


Oj , dawno mnie tu nie było, znaczy się nie pisałam, bo na wasze blogi zaglądałam.
Już od dawna wiem, że przydał by mi się rozpinany sweterek i szydełkowa, letnia bluzeczka. Całkiem niedawno odkryłam, że chusta też by się zdała. Ale wena mnie opuściła, zresztą szydełkowej odzieży nie robiłam nigdy.
Aż zobaczyłam u Terry schemat na chustę. Tereska jest mistrzynią w tej dziedzinie. Możecie mi wierzyć. Spodobała mi się, jest dość prosta w wykonaniu. Postanowiłam iść za ciosem i na gorąco sprawdzić w posiadanych wełenkach czy mam coś odpowiedniego do dziergania. Znalazłam 2 kulki wrzosowego demobilu. Razem jakieś 20 dkg. Nie miałam pojęcia czy będzie dość, ale chyba wystarczy.  W prezentowanym kawałku zrobiłam już trzy błędy. Dwa skończyły się pruciem, jeden, hmm " olałam" , uznałam, że i tak go nie będzie widać. Wniosek? Często oglądać to co się już zrobiło.
 A dlaczego mowa o szczerbatym? Bo po tym kawałku nadgarstek mi się odzywa, chyba zła pozycja przy pracy....
Dziękuję, że u mnie bywacie i pozostawiacie po sobie literki.

środa, 22 maja 2013

przerobka czyli ze starego ciucha nowy


Inspiracją była tunika z męskich koszul, którą uszyła Wioletta. Dziękuję !
Tylko, że zamiast koszul przyszedł mi na myśl komplet : bluzka i proste spodnie, w którym już nie chodziłam. Wyrównałam dół bluzki, zszyłam do pierwszego guzika, obcięłam nogawki spodni, połączyłam ze sobą, doszyłam do bluzki i ..... mam nową sukienkę tzw "po domu".
Po namyśle, chyba ją skrócę.

poniedziałek, 25 marca 2013

jajo Faberge..... prawie i podziękowanie

Muszę się pochwalić. Otóż wygrałam na blogu "szyć od zera"  bon na zakupy w sklepie internetowym. Chciałam o tym napisać w momencie jak otrzymam przesyłkę ale rzecz, na której mi najbardziej zależy będzie dostępna za jakieś 3 tygodnie. Powiem tak, dzięki tej wygranej zakupię coś co jest może banalne ale bardzo mi potrzebne. Wygrana ta uradowała mnie niezmiernie, a osobisty małżonek określi mnie mianem "szczęściary i farciary" jak zobaczył moją uradowaną facjatę ! A ja się całkowicie z nim zgadzam !
DZIĘKUJĘ CI jeszcze raz za sprawioną radość !!!

Jajo styropianowe plus atłas plus gipiurowa koronka na mgiełce plus wstążki w 2 grubościach i sporo czasu i jest. Jestem z niego szalenie dumna!!! Koronka nauczyła mnie cierpliwości.


Do pary te dwa. Tu postawiłam na fakturę tkaniny.
Dlaczego powstały? Przez wspomnienia. Gdy byłam małą dziewczynką to dostałam , od już nieżyjącej- ale dzięki temu ją pamiętam, sąsiadki wydmuszkę oklejoną czterema lub sześcioma skrawkami materiału. Podobała mi się szalenie. Pamiętam, że jedna z tkanin była czarna z czerwonymi różyczkami. Całość była bardzo starannie wykonana. Niestety wydmuszka zginęła w pomroce dziejów. Dlatego powstały te namiastki.

czwartek, 17 maja 2012

nie mogłam się powstrzymać.....





Nowa niteczka (czarna metalizowana ) i nowy schemacik . Z małymi zmianami, jeszcze nie prasowany frywolny element prezentuję.

środa, 29 czerwca 2011

lawenda co można z niej zrobić...


Jako,że miałam aż 23 gałązki lawendy (jak słusznie zostałam poprawiona, dzięki ;-)
postanowiłam, że zrobię sobie lawendowe wrzeciono wg tutka tego.
Wnioski i spostrzeżenia - moje :
- 20 gałązek to jednak trochę mało
- wstążkę należy bardzo ściśle przeplatać, ja po dwu dniach odwijałam całość ,bo po podsuszeniu okazało się,że jakieś 4 cm wstążki mi zbyło na długości
-wstążka mogłaby mieć ciemniejszy odcień, ale w zapasach miałam tylko taką ( w pasmanterii akurat fioletami nie dysponowali)
- całość świetnie się prezentuje, nadaje się i do szuflady i do zawieszenia
- pachnie, ech szkoda,że tego nie czujecie.....

Rok szkolny się skończył, już trochę wstecz. Dziecko przyniosło cenzurkę, gdyby nie dwie oceny byłoby nudne i monotonne. Średnia  5,2 i czerwony pasek na środku. Wygląda na ot ,że młode pokolenie kultywuje rodzinne tradycje. Nie powiem, cieszy....


Na zakończenie roku trzeba się było kulinarnie wykazać , znaczy do szkoły przytaskać coś na ząb. Ciasta były już zaklepane, sałatki i rogaliki takoż, więc o spiralkach serowych Moniki mi się wspomniało. Część dostała makową, a część solną posypkę. Ponć zostały wchłonięte przez dzieciarnię.