piątek, 20 stycznia 2012
coś z niczego czyli słów kilka o przydasiach.....
Dzień babci sie zbliża, a że babcia lubi hiacenty więc wybór był prosty. Kwiatek jest w ładnej, chabrowej doniczce, ale w plastikowej. Zastanawiałam się jak zapakować tego badyla. No i przypomniało mi się, że jestem posiadaczką jutowego wdzianka, które zdjełąm z butelki po winie. Szkoda mi było je w koszu umieścić, wkońcu może sie przydać. No i jak widać przydało się i to dość szybko. Do tego rafia i już.
Etykiety:
coś co sama tworzę,
ozdoby,
serce,
takie bajania,
wiosenne klimaty
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Genialne w swej prostocie :)
OdpowiedzUsuń na zawszeSuper pomysł. Proste i eleganckie opakowanie. Pozdrawiam cieplutko. Ania:)
OdpowiedzUsuń na zawszePiękne ubranko dla hiacyntka stworzyłaś.Jednak te "przydasie" faktycznie się przydają :) Pozdrawiam cieplutko:)
OdpowiedzUsuń na zawszeNo proszę! Jak dobrze mieć naturę chomika i mieć niebanalne pomysły! Super!
OdpowiedzUsuń na zawszePrzydasie to jest to co my robótkomaniaczki kochamy!! ja też je namiętnie chomikuję :D Hiacynt w jutowym ubranku pięknie się prezentuje!!
OdpowiedzUsuń na zawszeProste a jakie wytworne, pomysł super! Pozdrawiam:)))
OdpowiedzUsuń na zawszeTeż wolę naturalne dodatki , a juta jest jednym z nich .
OdpowiedzUsuń na zawszePrzydasie są nie niezawodne , hiacynt tak ubrany prezentuje się na pewno lepiej niż w plastykowej doniczce.
Pozdrawiam Yrsa