środa, 22 czerwca 2011

wszystko ma swoją przyczynę czyli wpis ogrodowy numer 3


Jeśli się Wam nie znudziło to opowieści ogrodowych ciąg dalszy. Co to może być? Lekki, puszysty kopczyk, a w powietrzu latają drobinki? Szukam więc przyczyny.


Jak się szuka to się i znajdzie. Na zdjęciu , trzeba się przypatrzyć, bo ruch był taki,że nie potrafiłam lepiej zdjąć bohaterek, czyli... mrówek. To one wynosiły z pod kory niewielkie fragmenty suchego drewna, a wiatr rozwiewał je. Drzewo usycha, lecz natura je zmienia.



Pozwalam też rosnąć kolejnej polnej roślinie. Od kilku lat w moim warzywniku gości...mak. Sam się rozsiewa i w tym roku rośnie w truskawkach. Co ciekawe warzywniaka nie opuszcza. Roślin nie ma wiele , zaledwie dwie lub trzy rocznie. W tym roku jest zaledwie jedna. Nie jest tak bogaty jak ogrodowe odmiany ale mnie się podoba.


Lawenda ,w zeszłym roku sadzona. Teraz mam aż 23 gałązki. No busz normalnie!!!


To też lawenda, inna odmiana. Niedawno dowiedziałam się, że  nie przetrwa zimy, zobaczymy.


A tak zmienił się mór oporowy, wystarczyło zaledwie kilkanaście dni.


A to taki magiczny zakątek..........

10 komentarzy:

  1. Przyjemnie popatrzeć na ogród, gdy wszystko się w nim dzieje i żyje swoim życiem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Slicznie!
    A lawendę (tę nieodporną) przykryj na zimę liśćmi i specjalną włókniną ogrodową. Może przetrwa :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja nie moge się dochować lawendy, u mnie jej nie pasuje, śliczny masz ogród

    OdpowiedzUsuń
  4. mUr ;-p:D

    Ślicznie tam masz, a to zdjęcie mrówek...ach piękne!

    OdpowiedzUsuń
  5. kasula cudnie.u mnie tez mrowki po wisn lataja jak wsciekle gora dol gora dol.moja lawenda juz 5 rok stoi w zimie w mrozie i jest coraz piekniejsza .twoj busz tez bedzie hehehe

    OdpowiedzUsuń
  6. Pokazuj ogród, pokazuj - zawsze z przyjemnością obejrzę, jak jest u innych. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. O, ja jestem cała dumna, że mój synek zaczął odróżniać maki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciesz się Kasiu ,że AŻ 23 gałązki , u mnie zero , wymarzła.
    Mrówek za to na potęgę , musieliśmy przywołać "siły zbrojne " zakupione w kwiaciarni , chwilowo oblężenie zmalało , czekam co będzie dalej .
    Spoglądam tęsknie na mur oporowy , sąsiad mnie dobija , a taki mur by temu zaradził .
    Pozdrawiam Yrsa

    OdpowiedzUsuń
  9. ale pachnaco u ciebie,ale mrowek to ja nie bardzo lubie ;) ;) nich chobie buda ale nie w moim ogrodzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Moja lawenda (kilka krzaczków mam, sama rozmnożyłam wsadzając odłamaną część w mokre podłoże) kwitnie cudownie ... tę drugą mam pierwszy rok ... coś przeczuwałam, że może zimy nie przeżyć ... zobaczymy:)
    A mrówek to u mnie dużo, ja im nie przeszkadzam a one zbyt wielkich szkód mi nie robią.
    To ze wstążką i gałązkami lawendy muszę podejrzeć ... ciekawy pomysł!
    Dziękuję za komentarz pod moim ,,wrednym,, postem .... takie życie.
    Miłego dnia całego:)

    OdpowiedzUsuń