środa, 11 listopada 2009

pewnie się ucieszy...

Drobiazg dla mojej małej siostrzenicy.

niedziela, 8 listopada 2009

czy mi się uda?

Jako, że zapisałam się na wymiankę Mikołajową szykuję niezpodziankę dla osoby, której nie znam.Okazuje się, że wcale nie jest to takie łatwe jak by się wydawało. Z jednej strony nie zna się upodobań tej osoby, a z drugiej , chciało by się jej sprawić radość i trafić w gust. Cóż , mogę się tylko starać i mieć nadzieję ,że się choć trochę uda i sprawię tej osobie odrobinę radości.

A na zdjęciu malwa z mojego ogrodu.

poniedziałek, 2 listopada 2009

Miła niespodzianka

Oto jaka przemiła niespodzianka mnie ostatnio spotkała i wywołała powstanie bana na mej twarzy. Autorem tej sytuacji jest Joasia, której jeszcze raz dziękuję ! Męczy mnie ,że nie umiem przekazać tego tak jak większość z Was,przeglądałam podręczniki do informatyki dziecka i nie znalazłam więc nadal kombinuję po staremu. Przekazuję ( choć nadal to trudne) : Joie http://cichutkikacikjoie.blogspot.com Blog niedzielny http://blogniedzielny.blogspot.com/ Inno http://innomania.blogspot.com/ Monice http://pokojzkominkiem.blogspot.com Elle http://petitbonheur-blog.blogspot.com/ Ani http://mojezielonewzgorze.blogspot.com/ Anicie http://matkapolkasienudzi.blogspot.com/ Edycie http://miluszkowykuferek.blogspot.com/ Zofiannie http://miniaturowamoda.blogspot.com/ Alewe http://poszukiwaniamoje.blogspot.com

czwartek, 29 października 2009

ponownie lawenda w roli głównej

Powstały sobie lawendowe saszetki w formie expresowych herbatek. Zdjęcie robione wieczorem i światło nie takie jak bym sobie życzyła. I kolory nie te. Na prawdę są ekri nie białe .

jesień

Hmm, stary dom ,z którego odeszli mieszkańcy, wali się komin, odpadają deski, nawet opuszczone gniazdo wypadło z kamiennej szczeliny.Jednak i tu, w tej brzydocie można znaleźć coś ładnego. Kolory, kształty, światło.... Wracając wczoraj z pracy obserwowałam las. Te złociste brzozy o białych pniach na tle ciemozielonych sosen, te płonące czerwienią dęby, te rude i brązowe zarośla i trawy..... I szary zmrok wkradający się pomiędzy czarne, omszałe pnie olch, mgła rozsnuwające się na łące ,po której latem przechadzały się bociany.... Spokój, cisza, w oddali szczekają psy...wieczór....

wtorek, 27 października 2009

uśmiech na mej twarzy

Zostałam wyróżniona po raz kolejny, to jak by worek z niespodziankami się rozpruł. Jednak takiego worka ani bym myślała zszywać. Jest mi na prawdę miło, wszak jest tu tyle tak kreatywnych osóbek, które mają fantastyczne pomysły. Niespodziankę od Inusi chciałabym Wam wszystkim przekazać ale nie jestem w stanie, więc niech choć reprezentantki je przyjmą Ania http://mojezielonewzgorze.blogspot.com/ Ata http://hobbyata.blogspot.com/ Edyta http://miluszkowykuferek.blogspot.com/

Ania http://aniakonieczna.blogspot.com/

poniedziałek, 26 października 2009

Jak mi miło!

Wprost nie mogę uwierzyć ! Edytka wyróżniła moją osobę. Jak mi miło! Ale mi sprawiłaś radość! Przekazuję dalej , choć wybór niezwykle trudny : dla Ell http://petitbonheur-blog.blogspot.com/ dla JOIE http://cichutkikacikjoie.blogspot.com/ dla INNO http://innomania.blogspot.com/ dla Cerie http://artes-liberales.blogspot.com/ dla Bloga niedzielnego http://blogniedzielny.blogspot.com/ i dla wszystkich innych czytelniczek !!!

piątek, 23 października 2009

słodkości

Nie mogłam się oprzeć mam nadzieję, że szczęście się do mnie uśmiechnie u Kasmatki piękna Tildowa Anielica do 5 listopada http://www.blox.pl/komentuj/kasmatka/2009/10/Anielica-na-wydaniu.html cudny wisior do 1,11,2009 http://arctia.blogspot.com/2009/10/moje-pierwsze-candy.html króliś do 3,11,2009 http://dorotaluk.blogspot.com/2009/10/candy.html słodka taca do 9,11,2009 u Alewe http://poszukiwaniamoje.blogspot.com niespodzianka do 14,11,2009 http://mmmordka.blogspot.com/ obrączki do 13-tego http://13ka.blogspot.com/ tildowa niespodziewajka x 3 do 27,11,2009 http://innomania.blogspot.com/ słodkości do 7,11,2009 u Kaszellka http://kaszellek.blogspot.com/2009/10/swiateczne-cukierki.html

Historia powstania (kolejna) pewnego etui na zestaw kreślarski

Któregoś dnia moja córa, z przepaści swego biurka wyjęła komplet kreślarski zapakowany w foliowe etui. Gdy je zobaczyłam to moją pierwszą myślą było: "Za moich czasów żywotność takiego opakowania liczona była w latach, a nie w tygodniach ! " Zaproponowałam więc dziecięciu, że uszyję jej nowe etui.. Chętnie na tę propozycję przystała tym bardziej,że miała na nim być aplikacja konia. - Ale , mamusia czy to może być połączenie konia, pegaza i jednorożca? -spytała I nie czekając na moją odpowiedź pomaszerowała po fachową literaturę. Po chwili przytargała pod pachą książkę, błyskawicznie znalazła odpowiednią stronę i pokazała matce palcem o co jej chodzi. Rozpoczęły się więc pertraktacje. W końcu doszło do ustaleń. Co nie oznacza, że detale w trakcie szycia nie ulegały zmianie. W końcu powstało nowe opakowanie na linijkę i ekierki. Jednak całego zaszczytu tworzenia nie mogę przypisać tylko sobie, bo to z czego ma być ogon i grzywa wymyśli osobisty małżonek: -Masz przecież takiego chwosta do kluczy, no, fakt mam. Natomiast konsultantką co od rzędu jeździeckiego było dziecię. Jednak czegoś mi tu brakuje, tylko nie wiem czego. Może zamiast szyć białą nicią trzeba było niebieską zastosować ? Jak myślicie?

poniedziałek, 19 października 2009

racuchy zwane też jabłkami w cieście

To już chyba ostatnie racuchy w tym roku. Jak będzie w przyszłości , nie wiem. Drzewo z którego brałam jabłka jest bardzo stare. W dodatku atak zimy tej jesieni złamał jabłonce dwa duże konary. Oj, szkoda. A nie każde jabłka się do tej potrawy nadają . Muszą być kwaśne. Do tego mleko, jajko, sól i mąka. Posypane cukrem i cynamonem, pachnące to uczta dla podniebienia.

Jak niewiele człowiekowi do szczęścia potrzeba.

niedziela, 18 października 2009

prezenty

Córa szła w sobotę na urodziny do koleżanki. Na szybko powstało więc zawieszkowe serducho oraz maleńki woreczek z organzy na biżuterię. Serce zdążyło się utrwalić na zdjęciu , woreczek niestety nie. Ważne, że woreczek był pełny i prezenty się podobały.

piątek, 16 października 2009

mały remamencik

Przeglądając zdjęcia znalazłam kilka swoich tworów popełnionych jakiś czas temu, woreczek na komórkę i drugi na różne cosie

zeszłoroczna ozdoba świąteczne z masy solnej ,jakośc zdjęć niestety taka sobie

czwartek, 15 października 2009

Jak się cieszę !

Ależ mi Monika sprawiła radość ! Cieszę się z wyróżnienia jak ,.......jak blogowiczka, które dostała wyróżnienie od innej blogowiczki i to jeszcze tak znamienitej ! Ale teraz mam problem: komu je przekazać ? Wszystkie jesteście wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju , jest to niezwykle trudne. Najchętniej dla wszystkich je oddam. Przekazuję:
Edycie ewe.upendi-Miluszka http://miluszkowykuferek.blogspot.com/
Wybaczcie ale nie umię inaczej, buuużo mi brakuje do waszej wiedzy.

czwartek, 8 października 2009

kolejne słodkości

U Moniki do 23,10,2009 śliczny króliczek http://pokojzkominkiem.blogspot.com/2009/10/czas-na-candy.html?showComment=1254977316915#c7211330693770319197 U Bries do 30,10,2009 w zasadzie same śliczności http://ana-brises.blogspot.com/2009/09/dzis-jest-jutro.html A u Madinki można się zapisać na wymianę Mikołajową do końca października http://madlinka1989.blogspot.com/ do 24,10,2009 różności że głowa boli http://salonik-marci.blogspot.com/

poniedziałek, 28 września 2009

Już jesień

Owoc niedzielnego spaceru.

Jakby ktoś chciał sok zrobić to bez czarny ma już owoce.

Pszczoły zbierają ostatni nektar.

Motyle smakują opadłe węgierki. I jednego i drugiego jest w tym roku całkiem sporo.

Jesienne kwiaty.

Jesienne liście.

Mamy nowego domownika

Rzecz się działa w sobotę. Zupełnie nie spodziewanie usłyszałam dzwonek do drzwi. Otwieram, a za progiem stoi siostra koleżanki tuląc do piersi małe kociątko. Jako, że w małych społecznościach wieści się szybko rozchodzą to wiedziała ,że nasza kotka odeszła do kociego raju . W związku z tym wymyśliła sobie ,że skoro już wcześniej mieliśmy kotkę to i weźmiemy kolejną. No i jak było odmówić. Obok mnie stało moje dziecię. Pytanie czy chce kociaka było z rodzaju retorycznych. Zaraz ta trzęsąca się kuleczka znalazła się na jej rękach. Nastąpiła szybka organizacja: legowiska - pudło po butach, jedzenia-wyprawa po "puszeczkę" do sklepu, misek- spadek po poprzedniej kotce no i kuwety- tu poświęciłam moją blachę do ciasta (w końcu będzie pretekst aby kupić nową). Kolejną sprawą był wybór imienia. Córa wymyśliła Rudzia, no i tak zostało. Nie minęły dwa dni, a po tym trzęsącym się stworzonku nie zostało ani śladu. Zwiedza wszystkie kąty, chce się bawić. I jak się tu w takim maleństwie nie zakochać.

wtorek, 15 września 2009

historia powstania pewnych rękawiczek

Wydarzyło się to jakiś czas temu. Moja córcia miała przystąpić do pierwszej komunii. Obok przygotowań duchowych są również przygotowania materialne. Jednym z nich jest odświętny strój. No a uzupełnieniem takiego stroju są rękawiczki.Rozpoczęłam więc poszukiwanie takowych. A tu zaczęły się schody. Okazało się iż dziecię moje ma tak małe łapki, że gotowe rękawiczki są na nią po prostu za duże. No to wymyśliłam, że w końcu mogą być wydziergane szydełkiem. Znalazłam profesjonalną pracownię koronkarską i pytam czy zrobią rękawiczki dla "komunijnego" dziecka. W odpowiedzi usłyszałam, że w zasadzie takich rzeczy nie robią, że jakaś kooperantka kiedyś robiła do ślubu ale to wyjątkowo gdyż nie jest taka łatwa sprawa bo trzeba się umawiać na miarę , nie jest to nic typowego, a czasochłonne to jest, nie jest takie proste do zrobienia bo ręka mała itp itd w ten deseń. Aby mnię zupełnie zniechęcić podano mi cenę za tę usługę, jeśli by ona wogóle doszła do skutku - kwota zwaliła z nóg. Co było robić. Po wyjściu od koronczarek udałam się do pobliskiej pasmanterii i kupiłam szydełko oraz nici. Następnie przeglądnełam literaturę fachową do jakiej miałam dostęp szukając jak zrobić koronkowe rękawiczki i nic nie znalazłam. Zasięgnęłam z kolei opinii w rodzince wśród starszego pokolenia. I dowiedziałam się, że trzeba to robić na okrętkę, potem naddać, następnie zebrać i do stracenia. Po takim wykładzie i wydaniu kilku sensowych odpowiedzi typu :achaa, uchum zabrałam się za dzierganie. Trochę było robienia następnie prucia ale wyszło coś co na dłoniach się trzymało. I tak z życiowej potrzeby powstały moje pierwsze w życiu szydełkowane rękawiczki. Na podsumowanie należy dodać iż do dziewczynek stojących przed kościołem , przed samą uroczystością ksiądz powiedział aby oddały mamom i torebki i rękawiczki tak aby je nic nie rozpraszało.

czwartek, 10 września 2009

urlpowe wspominki i nie tylko

Oj , długo nie pisałam. Był to czas urlopu z marnym dostępem do netu ale za to spędzony z rodziną na podziwianiu i kontemplowaniu otaczającego, pięknego świata tu torfowisko:

tu zwierzęta zaklęte w kamieniu:

a tu dla odmiany żywe
Zaś w skansenie zatrzymał sie czas. Ten wózek urzekł mnie. Brakuje mu co pawda budy ale jak na 9o -cio letniego weterana trzyma się całkiem dobrze. Obok kosiarka do kompletu.

To zaś sprzęty dla pań, na piewszym planie pralki, po lewej magielnice, na ścianie tary.
Natomiast zaciekawiło mnię co to za coś w kształcie dzwona z długim kijem. Pierwszy raz cos takiego widziałm! Okazało się, że to to służyło do robienia małych przepiórek, do robienia piany. Ciągle człowiek się czgoś uczy.

No a tutaj cudo : pralka automatyczna z lat 20-tych ubiegłego wieku. I niech ktoś utyskuje na dzisiejsze automaty. Wtedy to trzeba było mieć krzepę aby je obsługiwać.

Dla odmiany zabawki dla małych dziewczynek

i dla małych chłopców.

Osobisty małżonek posiadał taki samolocik.

Sierpień zakończył się też smutnym wydarzeniem. Odeszła od nas, jeśli można tak powiedzieć nasza kotka. Miała 14 lat i 2 miesiące. Było nam przykro, zżyliśmy sie z futrzakiem. Zrobiło się jakoś tak pusto. Teraz nikt nie wybiega, nie czeka na nas i nie wita jak wracamy z pracy, ze szkoły, nikt nie wskakuje na kolana, nie zwija się w kłębek, nie pląta się pod nogami gdy pracujemy w ogrodzie, nie mruczy..... ech.... Pozostały tylko zdjęcia.

Jako, że początek roku szolnego już był trochę wspominek: