wtorek, 24 lipca 2012

historia powstania kolejnego pokrowca ...


...na niewielki sprzęt. Tzw. markowy sprzedawca nie zawarł w opakowaniu pokrowca, a przechowywanie sprzętu w styropianie jest cokolwiek nieporęczne, więc trzeba było coś wymyślić.
Z czego będzie wierzch pokrowca wiedziałam od razu, bo została jeszcze druga nogawka ze spodni, które zostały przerobione na etui na suszarkę do włosów. Kolejna sprawa to co do środka ? Sama podszewka ....
hmm , za wiotkie, ocieplina w środek, za sztywne. Stwierdziłam jednak, że nic innego nie wymyślę i już miałam nożyczki w dłoni, już "ciach" miało być, gdy rozległ się gong w drzwiach. Przyszedł gość, koniec szycia. Jednak odczekanie ma swoje plusy, bo przypomniało mi się o welurowych spodniach, z których wyrosło moje dziecko. Tkanina jest miękka, struktura przypomina sztruks, a kolor też akuratny.
Zamówienie było takie : bez ozdób. Jak to mówią "naś klient, naś pan". Jednak udało się przekonać klienta to jednej , słownie jednej, czerwonej kokardki. Argument był prosty, dla odróżnienia przyszłej zawartości kieszonki.  Więc dla wygody.

środa, 18 lipca 2012

frywolitkowe drobiazgi i kwiatowe wieści


Robiłam poszukiwania w torebce i oto co znalazłam. Nadmienić pragnę, że nie tego szukałam. Mały woreczek z resztką nici (tak mi się wydawało), a tu jeszcze kilka frywolitkowych drobiazgów. Każdy inny. Coś wymyślone, choć nie zawsze wyszło tak jak się spodziewałam. Niemniej miło było je znaleźć.

No i pochwalę się : Hoja mi zakwitła! Oj nie czyni tego co rok, oj nie.  Ma aż 4 kiście kwiatów. Przynajmniej tyle znalazłam. Możliwe,że jest ich więcej ale roślina jest tak splątana,że nie widać nic więcej. Wieczorem pachnie....


Bratki w gąszczu maciejki. Wyrosła prawie do połowy uda. Szkoda,że nie można jej zapachu przesłać.....


No i moja lawenda , po sąsiedzku z marzanką wonną. Majowy przymrozek, ten co już po Zośce przyszedł trochę jej zaszkodził, niemniej jednak poradziła sobie.
A tak przy okazji. Kiedy się człowiek mocno zdziwi? Wówczas gdy wiesza pranie i oberwie jabłkiem w rękę. Trochę zabolało, jednak tyle lat w zasięgu drzewa przebywałam i po raz pierwszy coś takiego mnie spotkało.
Dziękuję za ciepłe słowa, które zostawiacie. Wspaniale wiedzieć,że ktoś chce zostawić u mnie ślad !

poniedziałek, 9 lipca 2012

kocie opowieści

W domu , jak wiadomo, mamy takie oto żywe stworzenie. Kilka dni temu zaczęła się inaczej zachowywać niż zwykle. Pierwszym objawem było, hmmm jakby to powiedzieć... jakby ją brało na wymioty. Po czym  szybko wyniosła się z domu na kilka dni. Już myśleliśmy, że przeniosła się do kociego raju. Nie pomagało przywoływanie, na które zawsze reagowała.
Gdy się pojawiła wyglądała jak kupka nieszczęścia, futro zmatowiałe, jakby zmalała, do tego szarpało ją jeszcze bardziej. Nie chciała jeść ani pić. Biorąc pod uwagę panujące temperatury po ok 30 do 35 stopni nie wyglądało to różowo.Była osłabiona. Doszliśmy do wniosku, że musiała coś zjeść i to coś wbiło jej się w gardło. Żal było patrzeć. Zaczęło się poszukiwanie weterynarza. Ten , do którego chodziła był nieuchwytny ( urlopy), w drugiej lecznicy nikt nie odbierał telefonu. W końcu trafiliśmy do nowo otwartej lecznicy. Tak na marginesie życzyłabym sobie aby tak wyglądały poradnie dla ludzi.
Lekarz stwierdził, że Ruda ma ostre zapalenie gardła i krtani i powiększone węzły chłonne. Jak żyję to nie słyszałam i nie spotkałam się z tym, że kot może mieć takie schorzenie. Ba, jak opowiedzieliśmy o tym naszym mamom to też nie chciały wierzyć. Trzeba było jeździć na zastrzyki z antybiotykami. W sumie dostała 9 zastrzyków. Dziś leczenie zostało zakończone pomyślnie i dlatego mogę spokojnie o tym pisać. Oj żal było patrzeć jak zwierzę się męczy.
Cieszę się, że jest zdrowa i że mogliśmy ją leczyć.
Uff, bo trochę nerwów nas to kosztowało.

środa, 4 lipca 2012

specjalne podkładki pod kubki

dla studentki filologii. Jakiej? Chyba widać. Mam nadzieję ,że się spodobają.
 Szyło się nieciekawie bo materiały śliskie, a i maszyna mi fiksuje.
Dziękuję, za słowa zachęty. Jak przyjemnie jest je czytać !!!

niedziela, 1 lipca 2012

historia powstania pokrowca / kosmetyczki...

... na suszarkę do włosów.
Dziecko jechało na kolonię, dziecko ma długie włosy to bez suszarki się nie ruszy. No dobra, suszarka jest, pokrowiec też ma. Jednak tak po bliższym się mu przyjrzeniu taki odlotowy to już nie jest.
Przydał by się nowy. Hmmm, tylko z czego uszyć ?
No tak, dobrze, że jest magiczna szuflada ,do której trafiają rzeczy co te je szkoda wyrzucić. No i były też tam takie oto spodnie. Mało chodzone . Uznałam, że przyszedł ich czas i, że nadadzą się znakomicie. Odpadło mi zdobienie, bo juz było. Z formą nie musialam sie męczyć, bo za wzór posłużył mi poprzedni pokrowiec. Wyszedł prawie taki sam. Prawie , bo ja zrobiłam odcinane dno.
Chciałby ktoś dla mnie uszyć duuużą kosmetyczkę w zamian za coś przezemnie wykonanego?

wtorek, 26 czerwca 2012

czego nie lubię we frywolitce ?





Ano, chowania nitek. I dlatego ta serwetka trochę sobie poleżała zanim chowanie nitek nabrało mocy urzędowej. Schemat już był przerabiany ale ze względu na długość pikotek musiałam wprowadzić dwie zmiany. Uważam, że do przyjęcia.
Miło mi,że mnie odwiedzacie i pozostawiacie po sobie ślad, nie tylko w postaci zmiany na liczniku.

środa, 20 czerwca 2012

kolczyki w podziękowaniu...

Prezent od konkaty

...za zorganizowanie wymianki słonecznikowej dla organiztorki czyli Moteczka. Do nich dodałam liścik i bilecik oraz kawusię. Pozwoliłam sobie połączyć moją pracę z niteczkami otrzymanymi od Janeczki. Wiem ,że prezent się spodobał i niezmiernie mnie to cieszy. Zdjęcie dzięki uprzejmości Marysi.

środa, 13 czerwca 2012

małe szycie





dla siostrzenicy. Mięsista tkanina / jak na suknie ślubne/, tiul i szersza gumka. Niestety jestem zrozpaczona jakością gumy.  Po wciągnięciu w tunel zrobił się z niej prawie sznurek i szpeci efekt.
Prezentacja na właścicielce robiona na szybko.

Łubinów cd. W towarzystwie czegoś brzęczącego.

niedziela, 10 czerwca 2012

wszystko ma swoje miejsce i czas czyli o powstaniu pewnych zakładek




Od jakiegoś czasu nosiłam się z pomysłem uszycia zakładek dla faceta. Wybrałam tkaninę ale jakoś się nie składało w realizacji.
W ostatnich dniach maszyna do szycia została wyjęta w celu : szycia, naprawiania i przerabiania.
Poszły więc do skrócenia dziecka spodnie. Jak tylko zobaczyłam obciętą tkaninę to już wiedziałam co z niej będzie. Szybki przegląd "przydasi" i zakładki były szybciej gotowe niż spodnie.
Tylko chyba nie za bardzo "męskie" wyszły z tymi frywolitkowymi kwiatkami, no same powiedzcie....
Zakładki w towarzystwie haftu wykonanego na maszynie , takiej której napędem są stopy oparte na  pedale.


Łubiny są dla mnie zawsze niespodzianką. Co roku w innym kolorze kwitną, mimo, że to ten sam krzaczek.Ten ma jasny odcień łososiowy.

czwartek, 7 czerwca 2012

Specjalne zamówienie na frywolitkowe kolczyki.../edycja wpisu/

...
od mojej siostrzenicy. Miały być po pierwsze małe, a po drugie fioletowe. O ile z tym drugim nie było problemów o tyle spełnienie pierwszego jako, że nie posiadam fachowej literatury w tym zakresie było nieco trudne. Rozpoczęłam więc od kartki i ołówka. Powstało kilka projektów. Następnie przyszła pora na realizację. Powstały pierwsze prototypy. Dopiero kolejne uzyskały moją akceptację. Ameryki pewnie nie odkryłam. Kolczyki mieszczą się na opuszku palca. Nowa właścicielka już w nich chodzi.

***

Dobrego dzisiejszego święta.

****
Uzupełniłam zjedzone słowa...

wtorek, 5 czerwca 2012

broszka za zdjęcie...





tabliczki z numerem 67. Oczywiście chodzi o tabliczkę z niepowtarzalnym numerem domu. Wystarczy wysłać mailem zdjęcie z opisem gdzie i kiedy zostało zrobione, a w zamian otrzymamy broszkę od Beaśki.
Kolorystycznie broszka bardzo mi się podoba. Już mierzyłam ją do dwóch sweterków i pasuje idealnie. Bardzo Ci dziękuję.

piątek, 1 czerwca 2012

wymianka słonecznikowa u Moteczka

Oto co otrzymałam! Chyba nie trzeba przedstawiać autorki, ręka Janeczki jest jedyna w swoim rodzaju !
Już dawno podziwiałam jej anioły , a teraz mam. Przyznam się ,że zaniemówiłam z wrażenia gdy otwarłam paczkę. Niteczkę już sprawdziłam, kilka wpisów wcześniej już opublikowałam zdjęcie drobiazgu, który z niej wykonałam. Oj nie mogłam się powstrzymać. Po raz pierwszy pracowałam z tego typu kordonkiem.
Czekolada, mnim, gorzka- taką lubię, arbatki dla mnie nowe więc chętnie wypiłam.
Jeszcze raz Janeczko Ci dziękuję.
A oto co ja przygotowałam dla Emmy (nie ma blogu)
Przesyłka zawierała:
- frywolitkowe kolczyki
- karnecik z frywolitkową zawieszką
- kwiatek/broszkę do przyszycia np do letniej torebki
- komplecik :
  ocieplacz na dzbanek na arbatkę ( do zdjęcia pozował mój, choć go nie widać...)
  kwadratowa podkładka pod niego
  para podkładek pod kubeczki
Wszystko na ocieplinie. Wierzch len, ekri, podszewka w krateczkę. Całość łączą frywolitkowe i haftowane elementy motyli i kwiatów.


Do kompletu woreczek z aromatyczną lawendą.

Na zdjęciu nie ma:
-listu
- czekolady
- arbatek oraz kawusi, co też w przesyłce było.

Nie ukrywam,że wymianka była trudna, bo po pierwsze wiedziałam tylko,że Emma szydełkuje i nie miałam pojęcia co lubi, a po drugie do tego tematu miałam za dużo pomysłów. Prace ewoluowały .
Nie wiem też czy przesyłka dotarła. Teoretycznie powinna.
     Pragnę też podziękować Moteczkowi za pomysł, organizacje i "trzymanie dłoni na pulsie" !!!
Marysiu, brać udział w Twoich wymiankach to czysta przyjemność ! Dziękuję.

wtorek, 29 maja 2012

lniany woreczek z lawendą,






z małą frywolitką będzie dodatkiem do kartki z życzeniami. Mam nadzieję, że trafi do szuflady....
że się przyda.....
Tło to nieskończony projekt, czeka zmiłowania.....

wtorek, 22 maja 2012

prezent ...


Jakiś czas temu zapisałam się na cukierki u Brydzi. Oto czym mnie obdarowała ta niezwykle zdolna osoba !
Podziwiałam jej dzieła na zdjęciach i uważałam, że są perfekcyjne. Teraz mając "drobiazg" jak to określiła, nadal tak uważam. Dobranie kolorów, wzorów, wszystko przemyślane i dobrane. Kwiatuszek idealnie zrobiony. Ba, całość jest zaopatrzona w mój monogram !!!
Powiem tak, drżącymi dłońmi rozwiązywałam wstążkę. Jestem zachwycona.
DZIĘKUJĘ !!!!

sobota, 19 maja 2012

co może wywołać banan na twarzy ?






Ano taki otrzymany od Moteczka prezent. Jakiś czas temu Marysia ogłosiła candy zakładkowe. Okazało się, że ona postanowiła nimi obdarować wszystkich uczestników, nawet tych, którzy mieli już jej zakładki, jak moja osoba. Zakładki przyszły opakowane w bibułkę, z  odręcznie napisanym karnecikiem. Takie słowa są szczególnie cenne! Proszę podziwiać!
 Już wiem ,że lawendowa zakładka jest zrobiona na dwóch czółenkach. Prawdziwie koronkowa robota !
Natomiast ta druga to dla mnie jesienny las w Bieszczadach. Wielki szacunek  i podziękowanie, bo Marysia zadała sobie ogromny trud w przygotowanie tylu zakładek!
DZIĘKUJĘ !!!


czwartek, 17 maja 2012

nie mogłam się powstrzymać.....





Nowa niteczka (czarna metalizowana ) i nowy schemacik . Z małymi zmianami, jeszcze nie prasowany frywolny element prezentuję.

sobota, 12 maja 2012

krochmalenie "na sucho" ...


...działa ale....
O krochmaleniu na sucho pisałam już wcześniej,choć nic mi z tego nie wyszło. Nie dawało mi to spokoju i po przemyśleniach zmieniłam sposób postępowania. I tak element do krochmalenia obsypałam mąką ziemniaczaną i przykryłam wilgotną , cienką szmatką. Przeprasowałam gorącym żelazkiem.
Wnioski:
- szydełkowa serwetka, wielkości, powiedzmy męskiej chustki do nosa zyskała lekkie usztywnienie
- frywolitkowe małe elementy- też
ale.....
- odklejanie przyklejonych do szmatki frywolitek - masakra, każda pikotka wymaga osobnego             podejścia, ogólnie jest to za delikatna robota do tej formy usztywniania,można ją popsuć, a szkoda...
 oczywiście da się...
- formy szydełkowe, z racji swojej struktury bardziej się do tego nadają, z tym , że roboty "zwięzłe", znaczy się gęściejsze bardziej zyskają niż ażury
- patrząc z bliska tak wykrochmalona rzecz nie jest jakby to powiedzieć , hmmm gładka.
*******
Muszę jeszcze nadmienić, że od Ani otrzymałam przestemplowane znaczki. Od lat zbieram je i wysyłam do zgromadzenia misyjnego, które to je sprzedaje, a dochód przeznacza na misje. Teraz zbiera się je wolniej, gdyż coraz więcej poczty przychodzi ofrankowanej.
Dziękuję Ci Aniu!

niedziela, 6 maja 2012

majowe wyjazdy...


w odwiedziny u rodziny....

krakowskie klimaty - tej żywej figury jeszcze nie widziałam, a cieszyła się największym zainteresowaniem


wrocławskie klimaty - rafa w ZOO


 kotiki, oj można stać i patrzeć i patrzeć...
Jako anegdotę podam: kiedy stałam przed szybą i podziwiam zwierzaki to obok słyszę pytanie przedszkolaka:
- Mamo , czy to w 3D?- Ot , znak czasów.


Nie wiem czy to rododendron, ale pachnie, oj pięknie !!!

środa, 2 maja 2012

Frywolitkowa opaska na świecę


Od Marysi (Moteczka) otrzymałam jakiś czas temu taki oto schemat. Trochę trwało zanim do niego dojrzałam. Jako, że wybierałam się w odwiedziny do rodziny postanowiłam wykonać taki oto prezent. Robotę zaczynałam trzy razy, kolejne trzy lub cztery razy się pomyliłam, a tylko raz cięłam nożyczkami. Pomyłki były zawsze w tym samym miejscu. Wrr.... Ale ostateczny efekt zadowala mnie. Mam nadzieję, że powstaną kolejne.

poniedziałek, 30 kwietnia 2012

przyszła wiosna....

gwałtownie
kolorami
bielą kwiatów gruszy i błękitem nieba ...

delikatnym różem jabłoni ...

kształtem skąpanym w słońcu...


żółcią borówek...

zielenią barwinka.
Oto efekt wczorajszego biegania z aparatem, tylko namiastka mojego ogrodu.