poniedziałek, 22 października 2012

życie to nie same sukcesy...

tym razem totalnie nieudany prototyp gwiazdki. Miał być zawieszony do prezentowej torby ale kompletnie się nie nadaje do tego. Robione na podstawie niezbyt wyraźnego zdjęcia plus moje przeróbki i... w efekcie klapa. Za bardzo "nadziubdziane" no i po raz kolejny wychodzi mi, że igła nie nadaje się do długich łuczków. wrr...

sobota, 20 października 2012

Craftujemy dla hospicjum Cordis

Jeśli ktoś ma ochotę, chęci i możliwości to zapraszam do akcji dla dzieci z hospicjum .
Okres na zgłoszenie został przesunięty więc jest jeszcze czas dla zastanowienia się.
Można zrobić coś dla dzieci lub coś na świąteczny kiermasz.

piątek, 5 października 2012

z kronikarskiego obowiązku rząd 12 frywolitkowej serwetki ukończony


z przygodami ale skończony. A jakimi, ano spotkanie opuszka palca wskazującego prawej dłoni z osą i opuszka kciuka tejże dłoni z igłą. Oba spotkania mało przyjemne.
Co do serwety to zaczyna mnie martwic nieco, obawiam się czy nie zrobi się falbanka....

środa, 3 października 2012

jesień 2012 moim okiem

kwiaty....



 kolory i kształty...




 owoce...




                                                                   deszcz i słońce....


czwartek, 27 września 2012

otrzymane "podaj dalej"


Od Lucynki otrzymałam dziś przesyłkę w ramach zabawy "podaj dalej".
Dziękuję za odręczny list i arbatki, których jeszcze nie miałam okazji zdegustować. Dziękuję za pięknie wykonaną saszetkę lawendową. Zapach jest obłędny. Jeśli zaś chodzi o naszyjnik to jestem pod wielkim wrażeniem, bo z tego co wiem to Lucynka zaczyna poznawać tajniki sutaszu. Moim zdaniem robi rewelacyjne postępy!!! Naszyjnik jest śliczny.
Dziękuję.
Wkrótce i moja przesyłka w ramach tej zabawy trafi do adresatki.


czwartek, 20 września 2012

mała, prywatna wymianka



Moje kolczyki , a w zamian...


... dla mojej córki od w małym domku zawieszki do telefonu i kolczyki, zakładki i brelok.
Dziękuję za broszki i ciepłe słowa , ręcznie napisane na zrobionej karteczce. Broszki znalazły dla siebie odpowiednią garderobę. Córka zaś była uradowana, a aniołek od razu trafił do telefonu.
Dziękuję Ci bardzo !!!!

poniedziałek, 17 września 2012

Serwetka Renulka rząd 10 i 11 ukończony


   Renulek nowa serwetę proponuje, a ja nadal w tej z zeszłego roku. Ciesze się, że kolejne 2 rzędy mam zrobione. Ten ostatni sporo nici pochłonął. Martwię się czy mi ich starczy, właściwie to mam pewność, że nie. Co do nici to przykra niespodzianka mnie spotkała. W trakcie pracy zaczęły mi się pojawiać zażółcenia, takie delikatne. Nie wiedziałam dlaczego. W końcu zrobiłam obdukcję motka. Okazało się ,że nić nie jest idealnie biała i co jakiś czas ma krótkie pasma ekri. Mam nadzieję, że w pierwszym praniu to zejdzie, oby......
 Za kolejną serwetę się nie wezmę jeśli ta nie będzie skończona.

środa, 12 września 2012

początek jesieni czyli wspomnienia niedzielnego spaceru i podziękowanie

Ciepłe, wrześniowe słońce otula białe,brzozowe pnie, jakby nierealny świat....



...ale goździk istnieje, już ostatni....
... i pajęczynka też....

....i maślak (chyba) też się znalazł (choć sąsiad grzybiarz twierdził, że sucho i grzybów nie ma)


Sam środek dziewięćsiła bezłodygowego.
To mały wycinek, zatrzymanych dobrych chwil.....

                                                     *******************************


A tu potwierdzenie dla osób, które przysłały mi znaczki ze stemplami, że dotarły do adresata. Mam nadzieję, że widać - na dole po lewej stronie. Bardzo dziękuję !

niedziela, 2 września 2012

Co potrzebne jest dziecku, które po raz pierwszy w życiu idzie do szkoły?



Tornister, eee tam...
książki, iliiii....
piórnik, zeszyty, nie nie nie...
Otóż takiemu dziecku potrzebna jest tzw "tyta" !!!
Cóż to takiego? Jest to rożek z grubego papieru, różnej wielkości wypełniony słodyczami. Z taką oto tytą idzie pierwszak do szkoły.
Jako, że moja siostrzenica jest właśnie takim pierwszakiem to dostała od ciotki coś na osłodzenie nowego, życiowego etapu.
Zwyczaj ten pochodzi ze Śląska. Uważam jednak, że takie zapożyczenie jest całkiem dobre. W końcu jest własne, nie zagraniczne. Choć może trochę przypomina piniatę, ale tak trochę.

wtorek, 28 sierpnia 2012

urlopowe wspominki 2012

Ech, skończyło się...
ale pozostały zdjęcia...
Zachód słońca i potęga morza. Kilka godzin wcześniej tego sporego korzenia nie było.



Tu nie ma stagnacji. Tu nam kraju ubywa.... pewnie gdzieś lądu przybędzie, bo nic w naturze nie ginie. (Podobno Łeba ma nadmiar piasku i chętnie odda... jak ktoś zainteresowany)

Ujście rzeki do morza. I tu woda i tu woda, walczy z sobą, a i tak ostatecznie godzą się ze sobą.


A co się robi gdy mocno wieje ? Spacer pod parasolem, choć nie pada..... A plaża jak stół gładka, wiatr ją posprzątał.



Człowiek też odciska swój ślad. Takie "maleństwo" cumowało w gdyńskim porcie. Tam gdzie ta plamka, na linii wody pracowało dwoje ludzi. Prawda, że ich widać?



Warto patrzeć pod nogi, bo piękne rzeczy można zadeptać, przejść i nie zauważyć. Ślady naszych mniejszych braci.
****
EDYCJA
zdjęcia 1 i 4 moje, reszta osobistego ślubnego.

piątek, 24 sierpnia 2012

oto o czym wspomniałam na koniec poprzedniego posta


Jakiś czas temu zgadałam się z Halinką, że mam braki w kosmetyczce w rozmiarze XL. I oto przychodzi do mnie przesyłka. Otwieram, wyjmuję i zapowietrzam się! Otwieram więc to miękkie cudo, a tam w środku drugie cudo, otwieram więc to drugie cudo, a w nim , nie zgadniecie, trzecie cudo!
Każda kosmetyczka ma inny kolor zamka i każdy pasuje.Każda perfekcyjnie uszyta.
Powiem tak, z każdej kosmetyczki wychodzi kawał dobrego serca, jakie zostało w niej zostawione w trakcie szycia, ot co !
Halinko, nie wiem jak to zrobiłaś ale jestem zachwycona i dziękuję Ci bardzo!
*****
Z innych wieści to znalazłam mój błąd w kolejny rzędzie serwetki Renulkowej (nie połączyłam 1 pikotki) i kilka godzin pracy poszło się "bujać". Nie po raz pierwszy, ale mam nadzieję, że ostatni.
Po urlopie ma duże zaległości w czytaniu Waszych blogów. Postaram się to nadrobić.

środa, 22 sierpnia 2012

ja to szczęściara jestem, tak mi powiedziała pewna mądra kobieta


i ja się z nią zgadzam. A dlaczego? Ano  dlatego, iż nie dalej jak wczoraj odebrałam paczkę z " oddam w dobre ręce" od MonDu Tłok był u niej, że hej ale trafiwszy na jej bloga właśnie dzięki tej "oddawajce" postanowiłam zaryzykować. Wyobrażacie sobie moje zdumienie gdy okazało się, że to cudo trafi do mnie?
Pozwolę sobie zacytować opis dzieła autorstwa samej wykonawczyni.

"Jest nim okrągła poduszka-rozetka o średnicy około 40cm. Wewnątrz jest hipoalergiczny wkład uszyty przeze mnie z bawełny i wypełniony kulką silikonową (sztuczny puch). Poduchę wykonałam z białej włóczki bawełniano-wiskozowej; chciałam by kolor był uniwersalny, do wszystkiego pasujący. Poszewka jest zapinana na suwak."

Co  mogę dodać? Ano to, że zamek jest tak wszyty, że gdyby nie "dinks"  do otwierania to bym go wcale nie znalazła, tak perfekcyjnie jest wszyty. Do tego na wsypie jest metka - papier transferowy. Podusia ma też ręcznie wykonaną metkę z przepisem prania ! Podziwiam precyzję i dokładność wykonania. Jest, cóż powiedzieć - idealna z każdej strony ! Zresztą jak i inne jej prace. Warto się z nimi zapoznać.
Jakby poduszki było mało to otrzymałam jeszcze pięknie wykonaną saszetkę lawendy i zawieszkę- bilecik. Saszetka trafi do szuflady z bielizną. Codziennie ją otwieram, więc codziennie będę myśleć o ofiarodawczyni.
Czuję się rozpieszczona i jestem uradowana !
BARDZO Ci dziękuję ! 
***
PS.
Musze jeszcze nadmienić, że pewna Halinka też sprawiła mi niespodziankę . 

wtorek, 14 sierpnia 2012

serwetka frywolitkowa wg Renulka rząd 9





ukończony ! No prawie, bo nitki nie są obcięte. Obiecałam, że wrócę do niej w czasie urlopu i tak się stało. Rządek nauczył mnie kolejnej umiejętności. Chyba całej serwety na urlopie nie skończę, tym bardziej, że w aucie nie bardzo mogę dziergać.

**************
Baaardzo dziękuję za życzenia zamieszczone pod poprzednim postem. Nie macie pojęcie ile sprawiły mi radości !!!! Jak dobrze, że jesteście ! Dziękuje !

czwartek, 2 sierpnia 2012

nareszcie...


urlop!
Tylko dlaczego staje się tradycją, że koniec ostatniej dniówki to nerwy dla mnie. . .
cóż, zastępstwo...., nie chce mi się pisać ..
Bałtycka plażo - przybywam!

niedziela, 29 lipca 2012

na upalny lipcowy dzień najlepszy jest ...


... jabłkowy kompot. Koloru dostarczyła garść czarnych porzeczek, a aromat wzbogacił cynamon. Eksperyment z cynamonem do porzeczek okazał się całkowicie udany.
Jak tak patrzę na zdjęcie to widzę na nim trochę historii: haft maszynowy na ściereczce wykonany przeze mnie na maszynie singierce jakieś 20 lat temu, wzór przed wojennej gazety z 1938 roku z archiwów mojego taty, a spodek po prababci. Jeszcze go nie stłukłam....
   Muszę powiedzieć też, że mam dobrego Anioła Stróża. A dlaczego ? Otóż złamał się jeden z dwóch głównych konarów starej jabłoni pod ciężarem zbyt dużej ilości jabłek. Co ma jedno z drugim wspólnego? Otóż kilka godzin wcześniej dokładnie w tym miejscu gdzie upadł konar wyrywałam chwasty.

wtorek, 24 lipca 2012

historia powstania kolejnego pokrowca ...


...na niewielki sprzęt. Tzw. markowy sprzedawca nie zawarł w opakowaniu pokrowca, a przechowywanie sprzętu w styropianie jest cokolwiek nieporęczne, więc trzeba było coś wymyślić.
Z czego będzie wierzch pokrowca wiedziałam od razu, bo została jeszcze druga nogawka ze spodni, które zostały przerobione na etui na suszarkę do włosów. Kolejna sprawa to co do środka ? Sama podszewka ....
hmm , za wiotkie, ocieplina w środek, za sztywne. Stwierdziłam jednak, że nic innego nie wymyślę i już miałam nożyczki w dłoni, już "ciach" miało być, gdy rozległ się gong w drzwiach. Przyszedł gość, koniec szycia. Jednak odczekanie ma swoje plusy, bo przypomniało mi się o welurowych spodniach, z których wyrosło moje dziecko. Tkanina jest miękka, struktura przypomina sztruks, a kolor też akuratny.
Zamówienie było takie : bez ozdób. Jak to mówią "naś klient, naś pan". Jednak udało się przekonać klienta to jednej , słownie jednej, czerwonej kokardki. Argument był prosty, dla odróżnienia przyszłej zawartości kieszonki.  Więc dla wygody.

środa, 18 lipca 2012

frywolitkowe drobiazgi i kwiatowe wieści


Robiłam poszukiwania w torebce i oto co znalazłam. Nadmienić pragnę, że nie tego szukałam. Mały woreczek z resztką nici (tak mi się wydawało), a tu jeszcze kilka frywolitkowych drobiazgów. Każdy inny. Coś wymyślone, choć nie zawsze wyszło tak jak się spodziewałam. Niemniej miło było je znaleźć.

No i pochwalę się : Hoja mi zakwitła! Oj nie czyni tego co rok, oj nie.  Ma aż 4 kiście kwiatów. Przynajmniej tyle znalazłam. Możliwe,że jest ich więcej ale roślina jest tak splątana,że nie widać nic więcej. Wieczorem pachnie....


Bratki w gąszczu maciejki. Wyrosła prawie do połowy uda. Szkoda,że nie można jej zapachu przesłać.....


No i moja lawenda , po sąsiedzku z marzanką wonną. Majowy przymrozek, ten co już po Zośce przyszedł trochę jej zaszkodził, niemniej jednak poradziła sobie.
A tak przy okazji. Kiedy się człowiek mocno zdziwi? Wówczas gdy wiesza pranie i oberwie jabłkiem w rękę. Trochę zabolało, jednak tyle lat w zasięgu drzewa przebywałam i po raz pierwszy coś takiego mnie spotkało.
Dziękuję za ciepłe słowa, które zostawiacie. Wspaniale wiedzieć,że ktoś chce zostawić u mnie ślad !

poniedziałek, 9 lipca 2012

kocie opowieści

W domu , jak wiadomo, mamy takie oto żywe stworzenie. Kilka dni temu zaczęła się inaczej zachowywać niż zwykle. Pierwszym objawem było, hmmm jakby to powiedzieć... jakby ją brało na wymioty. Po czym  szybko wyniosła się z domu na kilka dni. Już myśleliśmy, że przeniosła się do kociego raju. Nie pomagało przywoływanie, na które zawsze reagowała.
Gdy się pojawiła wyglądała jak kupka nieszczęścia, futro zmatowiałe, jakby zmalała, do tego szarpało ją jeszcze bardziej. Nie chciała jeść ani pić. Biorąc pod uwagę panujące temperatury po ok 30 do 35 stopni nie wyglądało to różowo.Była osłabiona. Doszliśmy do wniosku, że musiała coś zjeść i to coś wbiło jej się w gardło. Żal było patrzeć. Zaczęło się poszukiwanie weterynarza. Ten , do którego chodziła był nieuchwytny ( urlopy), w drugiej lecznicy nikt nie odbierał telefonu. W końcu trafiliśmy do nowo otwartej lecznicy. Tak na marginesie życzyłabym sobie aby tak wyglądały poradnie dla ludzi.
Lekarz stwierdził, że Ruda ma ostre zapalenie gardła i krtani i powiększone węzły chłonne. Jak żyję to nie słyszałam i nie spotkałam się z tym, że kot może mieć takie schorzenie. Ba, jak opowiedzieliśmy o tym naszym mamom to też nie chciały wierzyć. Trzeba było jeździć na zastrzyki z antybiotykami. W sumie dostała 9 zastrzyków. Dziś leczenie zostało zakończone pomyślnie i dlatego mogę spokojnie o tym pisać. Oj żal było patrzeć jak zwierzę się męczy.
Cieszę się, że jest zdrowa i że mogliśmy ją leczyć.
Uff, bo trochę nerwów nas to kosztowało.

środa, 4 lipca 2012

specjalne podkładki pod kubki

dla studentki filologii. Jakiej? Chyba widać. Mam nadzieję ,że się spodobają.
 Szyło się nieciekawie bo materiały śliskie, a i maszyna mi fiksuje.
Dziękuję, za słowa zachęty. Jak przyjemnie jest je czytać !!!

niedziela, 1 lipca 2012

historia powstania pokrowca / kosmetyczki...

... na suszarkę do włosów.
Dziecko jechało na kolonię, dziecko ma długie włosy to bez suszarki się nie ruszy. No dobra, suszarka jest, pokrowiec też ma. Jednak tak po bliższym się mu przyjrzeniu taki odlotowy to już nie jest.
Przydał by się nowy. Hmmm, tylko z czego uszyć ?
No tak, dobrze, że jest magiczna szuflada ,do której trafiają rzeczy co te je szkoda wyrzucić. No i były też tam takie oto spodnie. Mało chodzone . Uznałam, że przyszedł ich czas i, że nadadzą się znakomicie. Odpadło mi zdobienie, bo juz było. Z formą nie musialam sie męczyć, bo za wzór posłużył mi poprzedni pokrowiec. Wyszedł prawie taki sam. Prawie , bo ja zrobiłam odcinane dno.
Chciałby ktoś dla mnie uszyć duuużą kosmetyczkę w zamian za coś przezemnie wykonanego?