niedziela, 10 marca 2013

Moja pierwsza serwetkowa świeca...


...powstała dzięki podpowiedzi Marysi/Moteczka. Jeszce raz Ci dziękuję !!! Co prawda marzą mi się cienkie, ozdobione motywem bratków lub fiołków, białe świece, ale jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma. Nie wiem, czy jest to dziedzina twórczości dla mnie...
Udanego wieczoru Wam życzę

środa, 6 marca 2013

wiosna....





Zdjęcie publikuję z poślizgiem , dziś środa, a foto zrobione w niedzielę. W sumie aż 7 przebiśniegów cieszy moje oczy kwiatami. Już pokazały się listki tulipanów, szafirków, żonkili, hiacyntów. W zeszłym roku posadziłam sporo cebul, ciekawe co mi zakwitnie i jak. Z jednej strony domu kwiaty, a z drugiej śnieg.
Dziękuję Beatce za wyróżnienie, takiego jeszcze nie miałam.

pytania:
                        1. Słodycze, czy owoce?

                        2. Lato,czy zima?
                        3.Ulubiony kolor.
                        4. Morze, czy góry?
                        5. Samolot,czy pociąg?
                        6.Ulubiona potrawa.
                        7. Miasto, czy wieś?
                        8. Jak spędzasz wolny czas?
                        9. Ulubiona roślina.
                       10. Twój znak zodiaku.
                       11. Kino, czy teatr?
 
odpowiedzi:
 
1,2,4 i to i to
3. beż
5. pociąg
6 i 9.trudno znaleźć jedną
7 miasto na prawach powiaty
8. frywolitkując i w ogrodzie i na nartach i na rowerze
10. ryby
11. teatr

Dziękuję za ślady Waszej bytności.Życzę wiosennego słoneczka.

niedziela, 24 lutego 2013

frywolitkowe gatki na świecę

Jako, że nie potrafię ozdobić świece  metodą serwetkową to musiałam zrobić metodą, którą potrafię.
Sięgnęłam po wzór, którym już kiedyś robiłam takie gatki (Marysiu dziękuję!) i wiedziałam, że generuje on u mnie wiele pomyłek, a co za tym idzie wiele prucia. Jedną pomyłkę zauważyłam jak już było za późno i stwierdziłam, że mimo wszystko spróbuję dokończyć pracę powielając ten błąd. Efekt jest taki, ze opaska wyszła za luźna i konieczny będzie zakup grubszego wsadu.
Pozdrawiam kolejne obserwatorki i dziękuję za pozostawione słowa...

poniedziałek, 11 lutego 2013

dlaczego powstał Gutek-Glutek IV vel Gizmo oraz podziękowanie


Ano dlatego,że moja siostrzenica miała urodziny !
Zastanawiałam się jaki prezent sprawi jej radość. Jest na etapie Monster High i lubi róż oraz fiolet.
Przypomniało mi się o strasznych poszewkach Aty (mam nadzieję,że nie masz mi tego za złe)
Projekt Gutka-Glutka IV vel Gizma zrobiła osobista córka. Ja tylko szukałam polaru w określonym odcieniu różu (udało mi się znaleźć idealny , a miałam 8 min czasu na to!!!) Glucio przyszył się do mięciutkiego polaru, więc w całości jest mięciutki i przytulaśny. Oczy i jeden ząb ma wypukły ale na zdjęciu tego nie widać. Tył poszewki jest różowy, a zapinający guzik to też taka straszna facjata (ostatni ze starych zapasów).
Poszewka ma wymiary 40x40 ,a prezentowana jest na mniejszej poduszce więc dlatego nie leży jak ulał.
Szkoda,że nie słyszałyście tego perlistego śmiechu jak  Gizmo został rozpakowany i przytulony!!!

Dziękuję ci Aniu za przesyłkę i za to, że pamiętasz. Dalej wyślę dopiero wiosną. Niemniej ciekawe są te znaczki, podobają mi się z malarstwem dawnych mistrzów oraz z widokami miasta
Dziękuję Ci za jakże piękną kartkę !!! Nie masz pojęcia jaką radość mi sprawiły te ptaszki !!!


czwartek, 7 lutego 2013

narciarskie opowieści

Zastanawiałam się, czy o tym napisać ale może warto. Mogło się to wydarzyć wszędzie.
      Otóż jakiś czas temu byłam z rodzinką na nartach. Przypadkowo trafiliśmy na zupełnie nowy stok. Raczej stromy niż łagodny. Pierwszy wyjazd na górę i jaki widok? Ano ratownicy kończą robić z jakiegoś pechowego narciarza zgrabny kokon. Myślę sobie, "oj trzeba uważać !"
 Udało mi się kilka razy bezpiecznie zjechać na dół aż do przedostatniego razu . Otóż nagle znalazłam się na śniegu, a dlaczego? Ano jadący za mną narciarz zrobił sobie ze mnie parking. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, bo takie rzeczy się zdarzają gdyby nie to, że gramoląc się z powrotem na nogi poczułam od niego alkohol. I zaraz myśl,  on pił , a mnie nie boli stłuczone kolano. Jemu się opłaciło pić, mnie nie za bardzo.....
A może gdyby nie pił to nic by się nie wydarzyło?
A wtedy nie byłoby tematu na wpis....
ale czy o to chodzi?

piątek, 25 stycznia 2013

walentynkowe anioły z masy solnej

 Ten całkiem spory, prawie 30 cm wzrostu !
Bosy...

Ten mógłby być ździebełko grubszy.
Dla odmiany w bucikach...

Bardzo mi sie spodobał ten fason skrzydeł...
 PS
Dziś idę do lekarza, tak się wydaje człowiekowi, że go się choróbska nie imają....
..na chwilę obecną straciłam głos, są tacy co są zdowoleni...

poniedziałek, 21 stycznia 2013

frywolitkowy anioł już nie ma problemu ...

... dzięki temu, że ma brata !
Dziękuję wszystkim Paniom, Które zechciały rozwiązać anielski kłopot !!!! Głosami 4 do 1 zwyciężył obrazek.
Ja wiem, że tu bardziej pasowałaby drewniana, biała, przecierana ramka, ale do dyspozycji miałam albo antyramę albo aluminiową ramkę. Wycięłam z kartonu gładką ramkę i tak już musi zostać.
Jasiek jest z kremowego lnu, czego na zdjęciu nie widać i ma z trzech stron 2cm stębnowania.
Najważniejsze, że szwagierka była prezentem zachwycona.

czwartek, 17 stycznia 2013

frywolitkowy aniołek, który ma problem...



bo nie wie czy zostać obrazkiem, czy dać się naszyć na poszewkę? Na razie wie, że ma być prezentem i przyszył się do szarego lnu. A to już dużo...
Wydłużyłam posiadany już schemat, bo chciałam aby był większy, no i urósł mi do całych 10 cm.

wtorek, 8 stycznia 2013

frywolitki w końcu...

się usztywniły ługą. Ale ja tego nie lubię !to znaczy wykańczania. W środku gwiazdka zrobiona grubą nicią. Oj widać różnicę.Można powiedzieć,że to seria tylko nie z identycznymi , a podobnymi egzemplarzami. Ostatecznie ozdobiły meble w pokoju.
Witam nowych obserwatorów, a żegnam tych co odeszli. Dziękuję za każde słowo pozostawione jako komentarz. Czytam je za każdym razem z ogromna przyjemnością.

środa, 2 stycznia 2013

i Nowy Rok i znowu frywolitkowe gwiazdki


Witam już w Nowym Roku. Dziękuję za wspaniałe życzenia, witam nową obserwatorkę. Stary rok zakończyłam dwoma wyjazdami na narty. Pierwszy to była masakra- nogi bolały, że hej ! Za to już drugi był zdecydowanie lepszy. Czułam się pewniej. Wróciłam co prawda z małym krwiakiem ale nic to, "do wesela się ..."
Prace jeszcze z zeszłego roku. Dzięki Doratthea zrobiłam takie oto śnieżynki. Na chwilę obecną tylko te. Jakoś weny brak...

piątek, 28 grudnia 2012

Serweta wg Renulka ..

dla mnie skończona. Zdecydowała o tym między innymi jakość nici, którymi robiłam. Niestety nie była ona najlepsza, a i poszczególne motki też minimalnie różniły się między sobą. Wyprałam serwetę w poszewce, starannie złożoną. Zżółcenia nici zeszły. Usztywniłam nie rozcieńczoną ługą (baaardzo długo czekała na to, jakoś nie mogłam się zabrać). Falowania znikły. Jestem świadoma nie doskonałości dzieła. Dziękuję Renulkowi za pracę jaką włożyła w przygotowanie przedsięwzięcia.
Edycja
Średnica serwety ok 55 cm !

poniedziałek, 24 grudnia 2012





"Podnieś rączką Boże Dziecię i błogosław....."
życzę Wszystkim dobrych Świąt Bożego Narodzenia
                                                 KonKata

piątek, 21 grudnia 2012

choinka z papieru czyli coś z niczego albo recykling

Przy sprzątaniu wpadł mi w ręce katalog z Ikei. Chciałam go wyrzucić ale..... stop, może damy mu drugie życie? Razem z osobistym małżonkiem zaginaliśmy kartki (szybciej szło). Katalog ma wadę- zbyt cienkie kartki i mimo ich sporej ilości wyszło tylko pół choinki. Ale jak stoi w kątku to może być. Gwiazdka to też recykling - koperta po świątecznej kartce, która kaligraficznym pismem była adresowana.
Za bombki robią resztki tejże koperty i szary karton z brokatowymi "kroplami". Łańcuch jest z brokatowego kleju. Jedynie wykałaczka , która łączy katalog z gwiazdką jest nowa. Może niezbyt efektowne ale śmieszne ..... przy małym nakładzie i czasu i środków.

środa, 19 grudnia 2012

aniołki z masy solnej - ciąg dalszy


Taki co mu zimno w szalik i płaszczyku.

Temu z lewej całkiem zgrabnie ułożyła się fryzura.

Ten z prawej miał być podobny do poprzednich.

 na koniec dzwoneczki....

poniedziałek, 17 grudnia 2012

niespodziewane odwiedziny..

Wyglądam sobie przez okno w niedzielne południe i oto kogo widzę...

Zjadły bluszcz i ogryzły jabłonkę. Za to seler im nie smakował. Po obiedzie zaległy i przez nikogo nie niepokojone (sąsiad już nie ma psa) odpoczywały.

Natomiast takie ptaszysko, uprawiając biegi przemknęło tak szybko, że tylko jedną fotkę udało m się zrobić. Chyba towarzystwa się bało.

sobota, 15 grudnia 2012

sprawdzone rozwiąznie- frywolitkowe karneciki



każda frywolitka inna każdy karnecik inny. Schemat powszechnie znany. Nie mogę się zdecydować czy pikotki równej wielkości czy stopniowane.
Papier nie jest dla mnie łatwym materiałem. Karnety to recykling kartkowy.
Dziękuję za tak miłe komentarze moich aniołków. Ale się ciesze z nich !

czwartek, 13 grudnia 2012

anioły z masy solnej

skończone !!!
Dziękuję za tak miłe opinie pod poprzednim wpisem !!! Ale miałam frajdę czytając je !!!
Odpowiadam na pytanie : nie robię moich aniołków z formy, nie mam też szablonów ani foremek. Każdy element jest formowany łapkami. Każdy włos robiony jest osobno , bez pomocy wyciskarki do czosnku. Sukienki wyżej widocznych aniołków to mój pomysł - na bazie koła układane falbanki.

Nie potrafię zrobić 2 takich samych aniołków. Tu taka próba. Zupełnie nieudana. Są tylko podobne.


Tu nowy pomysł na "rowkowanie" sukienki opuszkami palców.
Inspiracje dają mi anioły z mojego parafialnego kościoła ( styl neogotycki ) i internet.

Tu zapakowane z odrobiną sianka, z bilecikami na szkolny kiermasz dziecka.
Powiem, że do lepienia zmobilizował mnie właśnie ten kiermasz. I co mnie zaskoczyło? To to, że jak zasiadałam nad bryłką masy to nadal wywołuje to silne emocje. Takie pozytywne... Lepiłam je z wielką przyjemnością.
Aby nie zanudzać to tyle zdjęć wystarczy.

poniedziałek, 10 grudnia 2012

aniołki z masy solnej





tu w wersji półproduktu, przed lakierowaniem, bo na razie go nie nabyłam.
Wypieczone i pozłocone. Jest ich troszkę więcej.

czwartek, 6 grudnia 2012

jak się człowiek spieszy...

... to wiadomo kto się cieszy. Kończyły mi się białe nici, wpadłam więc do pasmanterii i proszę o biały kordonek. A pani pyta jaki, bo mają ariadnę. No fakt do tej pory nie mieli. Mówi, że panie biorą do frywolitek. Pokazała mi motek, a grubość zaprezentowała na wyjętej nitce. Mój wzrok ślizgnął się po numerze ale, że się bardzo spieszyłam ( pociąg PR odchodzi punktualnie !!! ) to grubość wydawała mi się akuratna. Dopiero jak musiałam nawlec igłę zaczęły się schody. Przeczytałam dokładnie co producent napisał , no i okazało się , że to 5 ! No to prezentuję jaka jest różnica w tych samych frywolitkach ale wykonanych różnymi grubościami. Wielkie odkrycie to nie jest, sama zaś mam mieszane uczucia co do urody dzieł z grubych nici.

sobota, 1 grudnia 2012

kolejne zmiany w tej samej frywolitkowej gwiazdce

po prawej wersja trzecia, a po lewej czwarta. Ciągle szukam idealnego rozwiązania i mam nadzieję, że ostatecznie znajdę....