W tym zabieganiu zatrzymajmy się,
aby usłyszeć ciszę
W tym zabieganiu zatrzymajmy się,
aby zobaczyć sine niebo po którym pędzą skłębione chmury
W tym zabieganiu zatrzymajmy się,
aby zobaczyć suchą trawę, która skłania się pod śnieżną czapą
W tym zabieganiu zatrzymajmy się,
aby zobaczyć człowieka obok i odezwać się do niego ludzkim głosem
W tym zabieganiu zatrzymajmy się,
aby zobaczyć Dzieciątko w betlejemskim żłóbku.....
W tym zabieganiu zatrzymajmy się,
aby stanąć pospołu z pastuszkami
W tym zabieganiu zatrzymajmy się,
życząc sobie dobrych Świąt Bożego Narodzenia
Powiadają, że człowiek jest kowalem swojego losu. Ale dość często los jest kowalem, a człowiek kowadłem.
piątek, 23 grudnia 2011
środa, 21 grudnia 2011
niedziela, 18 grudnia 2011
trzecie wcielenie brzozowej miotły czyli dzwonią dzwonki.....
których co prawda nie słychać, bo masa solna ich budulcem jest. Odrobina złotego brokatu, zielona rafia i surowe klamerki (prezent od Halinki) i już jest coś zupełnie nowego.
Dziękuję za pozostawione komentarze, jakże miło mi je czytać.
Dziękuję za pozostawione komentarze, jakże miło mi je czytać.
Etykiety:
coś co sama tworzę,
masa solna,
ozdoby,
świąteczne klimaty
piątek, 16 grudnia 2011
kolejne wcielenie brzozowej motły
Wpadł mi w ręce kremowy polarek. Znaczy miałam go juz jakiś czas ale dopiero w tym tygodniu mnie olśniło na co go można przerobić. Każda zawieszka jest dwustronna. Tu pozowały do zdjęcia na szybko.
Etykiety:
coś co sama tworzę,
haft krzyżykowy,
ozdoby,
serce,
szycie,
świąteczne klimaty
czwartek, 8 grudnia 2011
anielska masa solna
Dla odmiany " i piernikowe i solne" anioły. Dziecko zabrało je na szkolny kiermasz. Podobno pani od plastyki , jak je oglądnęła to spytała czy by ich nie mogło być więcej. Taaa, tylko więcej nie ma.
Etykiety:
anioły,
coś co sama tworzę,
masa solna,
ozdoby,
świąteczne klimaty
wtorek, 6 grudnia 2011
masa solna kolejny aniołek
Kolory ma nieco przekłamane ale wieczorem robione zdjęcie było.
Po raz pierwszy pokrywałam masę solną werniksem nabytym w sklepie dla plastyków. Wnioski:
zalety:
- nie śmierdzi, można w mieszkaniu spokojnie malować
- nie zmienia kolorów, które się pokrywa
wady:
- cena , kosmiczna do objętości
- dozowanie, po kropli, więcej nie można bo szybko staje się lepki, więc nanoszenie poprawek jest trudne,kontrolowanie ilości specyfiku tak samo, a i czas malowanie takiej figurki liczony jest w dziesiątki minut
- czasami odbarwia kolorową farbę ale nie za bardzo
Nie wiem, może coś źle robię?
A w takim domku zamieszkał ów aniołek. Pudełko recyklingowe, zrobione z kartonu (bardzo sztywny),w którym była pakowana męska koszula, do tego rafia i obrazek z kartki świątecznej. Wiem,że nie jest to fachowe, ale na pewno solidne opakowanie.
Po raz pierwszy pokrywałam masę solną werniksem nabytym w sklepie dla plastyków. Wnioski:
zalety:
- nie śmierdzi, można w mieszkaniu spokojnie malować
- nie zmienia kolorów, które się pokrywa
wady:
- cena , kosmiczna do objętości
- dozowanie, po kropli, więcej nie można bo szybko staje się lepki, więc nanoszenie poprawek jest trudne,kontrolowanie ilości specyfiku tak samo, a i czas malowanie takiej figurki liczony jest w dziesiątki minut
- czasami odbarwia kolorową farbę ale nie za bardzo
Nie wiem, może coś źle robię?
A w takim domku zamieszkał ów aniołek. Pudełko recyklingowe, zrobione z kartonu (bardzo sztywny),w którym była pakowana męska koszula, do tego rafia i obrazek z kartki świątecznej. Wiem,że nie jest to fachowe, ale na pewno solidne opakowanie.
Etykiety:
anioły,
coś co sama tworzę,
masa solna,
ozdoby,
świąteczne klimaty
niedziela, 4 grudnia 2011
powrót do masy solnej
po dłuuugiej przerwie. Motywacja? Osobiste dziecko, które oświadczyło,ze w szkole będzie kiermasz,a ona zgłosiła się na aniołki z masy solnej. Kiedy skończyłam lepić to stwierdziłam,że kilka minut brakuje do północy, że nieco bolą mnie plecy i ,że arbatka,która mi zrobił małżonek, bo chciało mi się pić już wystygła, a mnie nadal chce się pić. Nie ma to jak się zatracić w pracy. Ten skrzat/Mikołaj po zachodniemu jest tu jeszcze nie wykończony. Już po załapaniu się na fotę został pomalowany bezbarwnym lakierem z brokatowym pyłem. Zdecydowanie jego wygląd się poprawił.
Etykiety:
coś co sama tworzę,
masa solna,
ozdoby,
świąteczne klimaty
wtorek, 29 listopada 2011
frywolitkowi anieli
Zrobieni wg. jednego schematu, który sobie na szybko narysowałam widząc w netowych przepaściach podobne dzieło. Choć ten rozczochrany anioł dał mi lekcje pokory (sprawdź do końca kolejność każdego, kolejnego elementu bo inaczej będziesz kombinować jak koń pod górę i dodatkowo się narobisz !).Zresztą sama sobie wymyśliłam, że aby był w miarę symetryczny to robiłam go w 2 częściach.(Pewnie nie jest o odkrycie. Zrobiłam ich kilka i ani jeden nie jest kopią drugiego. Myślałam je przyszyć na szary len ale nie jestem pewna tego pomysłu.
Etykiety:
anioły,
coś co sama tworzę,
frywolitka,
świąteczne klimaty
niedziela, 27 listopada 2011
frywolitkowa gwiazdka
Halinka podesłała mi zdjęcie frywolnej gwiazdki. Na jego podstawie stworzyłam swoją gwiazdkę, wprowadzając niewielkie zmiany. Niestety nie mam linka,buu. Gwiazdkę wyplata się dość przyjemnie.
******
W temacie wypieku chleba na zakwasie odniosłam mały sukcesik, wczorajszy wypiek jest lepszy niż ten z przed tygodnia (ten był trochę jak betonik). Forma z ciastem rosła więc na kuchennym grzejniku przykryta papierem do pieczenia . Czyli diagnoza Halinki, że mu było za chłodno była dobra.
******
Inna sprawa to temat blogu Kuby. Pisze o tym Antonina i tu tez można przeczytać. Powiem tak zawiść ludzka nie zna granic..... przykro......
piątek, 25 listopada 2011
dzielę się wzruszeniem ...
którego dostarczyła mi Janeczka. Hmmm, zaskoczona byłam, gdy wczoraj znalazłam awizo, bo niczego się nie spodziewałam. Otwarłam kopertę i jestem ogromnie wzruszona. Powiem tak, oko mi się zaszkliło. Kartka z haftem matematycznym jest cudna, kolory nici nawiązują do obrazka, obrazek do ramki,a w środku jakie piękne życzenia! Jest mi szalenie miło, że zechciałaś poświęcić swój czas przygotowując dla mnie niespodziankę. Sutaszowych kolczyków nie mam wcale, więc są to moje pierwsze. Dlaczego moje wzruszenie było tak duże? Otóż Janeczka wywołała wspomnienia. Mój pradziadek i dziadek byli maszynistami na kolei. W czasach gdy od parowozów regulowało się zegarki. A przesyłka dotarła do mnie w dniu święta patronki kolejarzy, Katarzyny. A pamiętam jak dziadek, jako emeryt cieszył, gdy uczestniczył, na zaproszenie zakładu ,w obchodach tego święta. Jakie to było dla niego ważne.
Dziękuję Ci więc za niespodziankę, za życzenia, za prezent i za wspomnienia, które odżyły dzięki Tobie.
czwartek, 24 listopada 2011
chwalę się prezentem...
jaki otrzymałam od NIkiTKI za złapanie licznika. Przeżyłam ogromne zaskoczenie po otwarciu paczki! Doceniam
ogrom pracy włożony w te maleństwa. Jestem pod naprawdę dużym
wrażeniem, odwrotnie proporcjonalnym do wielkości serwisu. Podziwiam również opakowanie,w które te drobiazgi zostały zapakowane. Mam więc namiastkę wyglądu szopki krakowskiej jaką NIkiTIKa wykonała. Cienkopis jest dodany aby uzmysłowić sobie rozmiar całości. Na zdjęcie nie załapały się słodkości i list. Bardzo sobie cenie słowo
pisane. Jestem bardzo zadowolona i jeszcze raz baaardzo ci dziękuję!!! Z łapaniem licznika
cała przyjemność była wyłącznie po mojej stronie.
niedziela, 20 listopada 2011
nadrabiam zaległości
W tym tygodniu otrzymałam przesyłkę od Edytki. Czekałam, aby w słońcu zrobić zdjęcie jej zawartości.
U Edytki zamówiłam czapkę. Edytka na Słodkim Atelier zbiera środki na lek ,którym walczy z cukrzycą. Zresztą jakbyście nie mieli co zrobić z 1 procentem podatku to ona "przerobi" go na pogromcę choroby.
Czapka jest re-we-la-cyj-na, to cudo i tyle ! Tak dodatkowo w przesyłce znalazł się sutasz i nici w soczystym kolorze. Wisior jest znakomity, bardzo starannie wykonany, no cud, miód i maliny. W zamian za to przyszykuję jej frywolitki na choinkę. Oj, nie chcę polec na tym zadaniu.
Edytko ,Tobie bardzo dziękuję i jakby ktoś chciał takie cuda posiadać to mogę z czystym sercem zarekomendować, wykonanie jest rewelacyjne.
sobota, 12 listopada 2011
chleb na zakwsie
od Penelopy, wczoraj ,późnym wieczorem z piekarnika wyjęty, a dziś na śniadanie smakowany.
W trakcie pieczenia pachniał pięknie. Skórka wypieczona, w środku wilgotny /może za bardzo.../
Muszę się jeszcze dużo w tej kwestii nauczyć.
A tak przy okazji, jak mamie mówiłam o pieczeniu chleba to wspomniała o tym, jak jej , nie żyjąca już ciotka , gdy mama dzieckiem była piekła raz w tygodniu chleby na cały tydzień. Musiała być to poważna operacja.
Dziękuję za pozostawione komentarze i nowych obserwatorów witam. Szkoda, że nie wszystkich mogę odwiedzić, bo ich adresów nie znam.
środa, 9 listopada 2011
to jest dobry tydzień.....
Tak zasugerowała Ulcia i jak na razie ma rację. Skończyłam piąty etap dziergania serwetki!!!
Ja wiem, że mam dwa " w plecy", ale to nic. To jest nadal dobry tydzień.
Jak to jest, gdy miałam do zrobienia ostatnie dwa kółeczka, ostatnie łuczki, już cieszyłam się, że zobaczę całość, już kółeczka były wszystkie, już ostatni łuczek.... koniec i....... no i znowu kolejny początek przedemną. Jak to jest, że coś się kończy i coś nowego MUSI się zacząć.
Jak niewiele trzeba aby komuś sprawić radość. Dziś się o tym przekonałam ponownie. Otóż wysiadam codziennie na małej stacyjce, która nie jest chlubą kolei. Gdzieś od miesiąca jest codziennie sprzątana. No szok całkowity !!! Nie ma śmieci, butelek, suchych liści. Dziś spotkałam mężczyznę ,który to robi. Przywitałam się z nim i powiedziałam, że jestem w szoku, bo od jakiegoś czasu jest tu tak czysto. Podziękował i wyraźnie się ucieszył. A ja zdziwiłam się, że dziękował ,wszak teraz zdecydowanie przyjemniej przechodzi się tunelem.
To jest dobry tydzień......
Byłam dziś na zakupach ingrediencji do chlebka. Uwierzycie, że w markecie nie znalazłam słonecznika ! Ale to jest dobry tydzień. Mam nadzieję piec chlebek w piątek.
wtorek, 8 listopada 2011
poniedziałek, 7 listopada 2011
zapraszam do podziwiania.....
prezentu od Moteczka za ostatnią wymiankę przez Nią organizowaną. Nie ma zdjęcia zapakowanej całości gdyż byłam bardzo ciekawa zawartości. Wyobraźcie sobie,że okładka na terminarz ma kolorystycznie dobrana podszewkę. Frywolna zakładka wykonana mistrzowsko z bardzo dobrych nici. Obrazek xxx nie wymaga komentarza, jest znakomity. Całość dopełniał bilecik z ciepłymi , napisanymi ręcznie słowami. Marysia nie zapomniała o słodkościch, a arbatki chętnie skosztuję bo nie miałam dotąd okazji.
Jeszcze raz dziękuję, sprawiłaś mi duuużo radości !!!
niedziela, 6 listopada 2011
co moje , osobiste dziecko wyplata ?
ano filofuny. Początkowo się denerwowała, że nie wychodzą jej tak jak ona chce.W końcu zaczęły jej wychodzić i kilka zostało zaakceptowanych. Przy plecaku szkolnym więc praktyczne funkcje sprawują.
Nie zawsze można dostać odpowiednie linki do wyplatania.
niedziela, 30 października 2011
etap 4 serwetki zakończony....
....z poślizgiem ale jednak skończony. Na chwile obecną średnica serwetki wynosi 19 cm. Nici na igle brakło mi na trzy ostatnie elementy. Dziękuję Elżusi za podpowiedź jak sobie poradzić z tym problemem. Robotę zakończyłam na kółeczku. Przeciągnęłam przez nie na nowo nitkę i dalej już poszło. Martwią mnie trochę łuczki, ale może po następnym rzędzie się ułożą.
Dziękuję za pozostawione komentarze, nie wiecie jak cieszą !!!
czwartek, 27 października 2011
co zrobiło furrorę na szkolnej dyskotece ?
Ano najzwyklejsza, brzozowa miotła. Miotłę nabył tata (za 5.50 PLN) ,za tuning odpowiedzialna była mama. Wystarczyły szyfonowe szaliczki. Pojazd został nazwany "Turbo 2000". Pół szkoły chciało na niej latać i na zdjęciach uwiecznić. Co prawda byli tacy co pytali gdzie toto ma skrzynię biegów, ale kto by się tym przejmował. Ważne ,że dziecko wróciło zadowolone, mimo, że dzieło organizowane było na ostatnią chwilę.
niedziela, 23 października 2011
jesienny bukiet AD 2011
Zeszłoroczny bukiet przeszedł na zasłużoną emeryturę. Musiał powstać więc nowy z liści tulipanowca i dębu.
Jak przetrwał ten stary? Zadowalająco, nieco tylko ściemniał. Co ciekawe, róże te zastosowałam jako element dekoracji ,która trafiła na nagrobek. Ku mojemu zaskoczeniu przetrwały zimę , tylko podobnie jak w mieszkaniu , ściemniały. Po jakimś czasie cała dekoracja znikła, więc nie wiem jaka byłaby jej dalsza żywotność.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





















